Karnawał ? Jak dla kogo. Od lat nie pamiętam takiego momentu, zebym zauważała karnawał. No coż taka to niedogodnośc bycia samą. Chociaz jako mężatka tez nie pamiętam , by kiedykolwiek był taki czas, by mąż w ogóle zaprosił mnie na jakiś bal. Chociaż nie ! Zaprosił raz w życiu. Zamiast tańczyć siedzieliśmy przy stole i słuchałam knowań politycznych jego kolegów. Pamiętam, ze byłam wściekła jak osa. Kurka wodna, zeby to nawet na balu nie mieli o czym rozmawiać, a tańcowac nie było komu :(
To może i dobrze, ze nigdy więcej żaden bal w moim życiu nie zaistniał.
Były wprawdzie jakieś tam rauty, coctajle po drodze, domówki, ale w wersji solo. Takie tam zaproszenia z pracy, na których nigdy nikt się nie pofatygował się dopisać osoby towarzyszącej. Toteż znikałam z nich po oficjalnym otwarciu pokazawszy się dla podkreślenia prestiżu firmy, w której akurat pracowałam.
Czy żałuję? Może tylko tego, ze dla świętego spokoju nie naciskałam męża uznając fakt, ze nie lubi takich imprez.
Naturalnie jednego tylko nie żałuje : tego karnawałowego jedzenia. Faworki, albo jak kto woli chrust zawsze jest na naszym stole, mini przekąski, donaty, jaskółcze gniazda, torciki i chipsy, naturalnie sałatek cała gama, śledziki pod każdą postacią i ukochane moje pomarańcze( mandarynek nikt w moim domu specjanie nie lubi.) Poza tym naturalnie, galaretki wszelkiej maści i ciasteczka do wyboru do koloru, ale też słodycze : czekoladowe pralinki i sama czekolada itd...
Dziś przymierzyłam swoją suknię balową. Jedna , z czasów kiedy ważyłam ponad 100 kg jest zdecydowanie za duża. Mogę spokojnie owinąć się tą płachtą dwa razy i zapiąc po drugim owinięciu. Druga..... leży cąłkiem całkiem, ale widac , ze po bożonarodzeniowych dobrociach biodra mi się nieco zaokrągliły, ale teraz je właśnie doprowadzam do stanu jaki był pierwotnie. 3 cm więcej w biodrach , a różnica w wyglądzie kolosalna.
Pocieszam się , ze dam radę . W końcu jeśli straciłam w pasie i w biodrach po jakieś 40 cm to takie 3 cm nie powinny być żadnym problemem.
Mam i trzecią sukienkę. Leży idealnie. To pewnie dlatego, że fason dalej od ciała . Wiec iśc byłoby w czym.
Kilka dłuższych spacerów i będzie po problemie. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, chociaż swoją drogą to bardzo dziwne , że akurat na pierwszy rzut przybyło mi w biodrach .
Pozytywy?
Jedna z sióstr zakonnych stwierdziła, ze jestem chuda i wysoka .....i za to właśnie ją kocham , bo w tej mojej głowie to ja ciągle jestem gruba.
To może i dobrze, ze nigdy więcej żaden bal w moim życiu nie zaistniał.
Były wprawdzie jakieś tam rauty, coctajle po drodze, domówki, ale w wersji solo. Takie tam zaproszenia z pracy, na których nigdy nikt się nie pofatygował się dopisać osoby towarzyszącej. Toteż znikałam z nich po oficjalnym otwarciu pokazawszy się dla podkreślenia prestiżu firmy, w której akurat pracowałam.
Czy żałuję? Może tylko tego, ze dla świętego spokoju nie naciskałam męża uznając fakt, ze nie lubi takich imprez.
Naturalnie jednego tylko nie żałuje : tego karnawałowego jedzenia. Faworki, albo jak kto woli chrust zawsze jest na naszym stole, mini przekąski, donaty, jaskółcze gniazda, torciki i chipsy, naturalnie sałatek cała gama, śledziki pod każdą postacią i ukochane moje pomarańcze( mandarynek nikt w moim domu specjanie nie lubi.) Poza tym naturalnie, galaretki wszelkiej maści i ciasteczka do wyboru do koloru, ale też słodycze : czekoladowe pralinki i sama czekolada itd...
Dziś przymierzyłam swoją suknię balową. Jedna , z czasów kiedy ważyłam ponad 100 kg jest zdecydowanie za duża. Mogę spokojnie owinąć się tą płachtą dwa razy i zapiąc po drugim owinięciu. Druga..... leży cąłkiem całkiem, ale widac , ze po bożonarodzeniowych dobrociach biodra mi się nieco zaokrągliły, ale teraz je właśnie doprowadzam do stanu jaki był pierwotnie. 3 cm więcej w biodrach , a różnica w wyglądzie kolosalna.
Pocieszam się , ze dam radę . W końcu jeśli straciłam w pasie i w biodrach po jakieś 40 cm to takie 3 cm nie powinny być żadnym problemem.
Mam i trzecią sukienkę. Leży idealnie. To pewnie dlatego, że fason dalej od ciała . Wiec iśc byłoby w czym.
Kilka dłuższych spacerów i będzie po problemie. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, chociaż swoją drogą to bardzo dziwne , że akurat na pierwszy rzut przybyło mi w biodrach .
Pozytywy?
Jedna z sióstr zakonnych stwierdziła, ze jestem chuda i wysoka .....i za to właśnie ją kocham , bo w tej mojej głowie to ja ciągle jestem gruba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz