Strony

www.jooble.org

sobota, 7 maja 2011

Taka tu cisza ogromna

         Pamiętam jeszcze teraz moje pierwsze spotkanie z nowotarskim jarmarkiem. Ludzi morze przelewało się między straganami. Sprzedawca mioteł dla zabawy zamiatał przede mną drogę. Handel szedł pełna parą. To tutaj kupić można było najtańsze rośliny , owoce , jarzyny i ciuchy zza oceanu. Handlowano i handluje się szwarcem , mydłem i powidłem. Na powierzchni stosunkowo niewielkiej towar rozłożony jest wszędzie. Tyle tylko, że z uroku nowotarskiego jarmarku pozostało niewiele. Ludzi mnóstwo przetacza się po placu, ale kupują głównie Słowacy. W ogóle wstydliwie się przyznać do polskości. Ceny podawane są głównie w euro,koło Słowaków skaczą sprzedawcy- bo oni płacą w Euro , a Polak to jak intruder jest niedostrzegalny zupełnie. Może dlatego mam wrażenie, że na tym jarmarku tak niewielu Polaków i z tej naszej Polski nic nie zostało.
Prawda jest taka,że jarmark się przeżył. Przegrywa jego formuła z dyskontami i wszelkiego typu marketami. Już nie kupuje się tu taniej , a często drożej. Przestał być atrakcją zakupową dla Polaków . Za to dla mniej zamożnych Słowaków nadal stanowi nie lada gratkę. Ceny przeliczane na euro po korzystnym kursie dają im tani towar, a tzw. staczom dodatkowy zarobek po sprzedaży owego Euro w kantorach. Interes się kręci. Tylko szkoda, że mamona tak przesłoniła oczy sprzedawcom, że nie dostrzegają rodaków... Ot i narodowa wierność handlu. Inna rzecz, że warunki tu są pierwotne . Stragany pamiętają czasy mody na azbest . Szalet tylko jeden i drogę do niego trzeba znać inaczej zostaje brzeg potoku, załom za chłupą , albo inne miejsce , gdzie ludzie, którzy spędzają cały dzień wśród jarczmarcznych kramów załatwiają fizjologiczne potrzeby. Ot i nowoczesność z najbardziej pierwotnym instynktem  się tu łączy. Jeśli byłeś w Nowym Targu i nie widziałeś JAMARKU- jak mówią górale- toście nic nie widzieli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz