czwartek, 16 czerwca 2011
Cappucino
Upalne dni mają to do siebie, że trudno się skoncentrować. Szukam sama nie wiem czego. Może guza , a może zwyczajnie szczęścia? Ech , jakiegoś guza to człowiek złapie tak raz dwa, a szczęście ...Może powinnam zrobić zakupy ? Ponoć poprawiają nastrój i odchudzają. Nie wiem co jest lepsze świadomość, że wyczyszczony portfel świeci pustkami, czy ta strata na wadze w sektorze i tak cienkich pieniędzy. Wybrałam sklep z kolejką jak stąd do jutra . Stoję grzecznie w rzędzie i czekam , aż schudnę . kupiłam na złość całemu światu jedno Cappucino. Stoję, przestępuje z nogi na nogę, z nudów wsłuchuję się w monolog stojących za mną osób. Taki trochę teatralny. Odwróciłam się bez obciachu i przyglądam się człowiekowi , który układa na taśmie towar.Zagaduje do cierpiętnicy stojącej za wielkim wózkiem , w który towaru jak na lekarstwo. zgrzewka wody mineralnej to największy zakup , plus kilka drobiazgów. Słowa są karykaturalnie przerysowane. Pan mówi do cierpiętnicy:
- Zadzwonię, żebyś nie musiała dźwigać ...Obejrzałam się bezceremonialnie, a Pan do mnie do żony mówię . Spojrzałam ubawiona na "Ptysia" ubawiona:
- Właśnie chcę zobaczyć takiego faceta , co to tak się martwi o żonę i dlatego tak na Pana patrzę takie indywiduum niespotykane.
- No trzeba dbać o kobietę , żeby nie musiała nosić.
- taak , kobieta to nie wielbłąd - podgrzewam rozbawiona- żeby jej na garb wrzucać ciężary. Po taksówkę trzeba zadzwonić, żeby żona nie dźwigała./na tej taśmie z tego wielkiego koszyka zgrzewka wody , a 6 razy 1,5 l i dwa czy trzy drobiazgi w stylu mojego Cappucino, z przodu chłop jak dąb a z tyłu cierpiętnicą z mina : Spieprzaj dziadu. /
- Właśnie zadzwoniłem po kolegę, zaraz przyjedzie, żeby żona nie musiała zakupów nosić.
- Proszę , jaki Pan szarmandzki dworuje dalej sobie. Mam nadzieje, że to nie tylko dziś i tak okazjonalnie i nie jak jeden powszechnie znany polityk, którego szacunek do kobiet objawia się tylko w tym, że publicznie umie w rękę kobietę ucałować.
Pan się lekko stropił. Cierpiętnica mało nie krzyknęła , że tak właśnie jest, a ja zapłaciłam za moje Cappucino i pożegnałam się .
Ech, gdybym miała takiego Dupka zostawiła bym go już dawno. Żonie kolegę podsyła z samochodem. Osobiście wolałabym , piękny samochód bez kolegi . Ochroniarzy biorę w inne miejsca niż zakupowy show.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz