środa, 22 czerwca 2011
FUUU... paskuda
Zaczęło się lato. Raz w życiu miałam fajny kostium kąpielowy. Już nigdy potem nie spotkałam równie ładnego. W tym roku potrzebuje nowy.Biegam więc do sklepu do sklepu . Niestety - w kostiumach kąpielowych to jesteśmy na etapie sprzed II-giej wojny światowej. Zdecydowałam się na ładny deseń. Włożyłam, ale krój był zupełnie nie dla mnie. Namierzyłam się takich strojów całe multum. Ech, szkoda gadać. Na zygowki/ chudzielce/ jak mówi moja mama to pełno na konkrety/tłuscioszki/ ze świeca szukać. Wydawało mi się, ze takie XL to spokojnie znajdę Tymczasem okazuje się , ze XL XL nie równe . Kiedy pani podała mi M i M była dobra stwierdziłam, że zgodność rozmiarów trzeba włożyć do lamusa. Teraz siedzę i oglądam żurnale z moda , może tam znajdę odpowiedni strój kąpielowy dla mnie ??? Mam dość patrzenia w lustro i oglądania fałdek mojego niesfornego brzucha , za grubych nóg i zwisającej mi skóry. Jakis czas z pewnością z obrzydzeniem będę wspominać ten moment.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz