piątek, 3 czerwca 2011
Komuna wita w prywatnym sklepie
Weszłam do spożywczego . Dodam prywatna inicjatywa . Kobieta kupująca przede mną oglądała towar i marudziła nie zanosiło się na jakiekolwiek posunięcia . Obok jest mięsny tez prywatny. Przeszłam widząc dwie szwendające się za ladą kobiety ... zamknięte: ordynarnie wykrzyczała blondyna z popsutymi zębami....
Przy takim głosie i takim uzębieniu straciłam ochotę na wędliny ....
W Europie baby nie byłoby natychmiast ...
Z pewnością szkoda czasu na zakupy u Leśniaka - jaki pan taka obsługa ? ...
Darowałam sobie. Na stoisku , w pis-owskim sklepiku trzeba mieć czas , a na drugim trzeba z głupotą się zmagać . W papierach zero, a aspiracje do ho ho ho czego.Najlepiej zwyczajnie takie byle co omijać...
Dziwnym zbiegiem okoliczności takie dziwne rzeczy zdarzają się w małych sklepikach , w takich większych zwyczajnie jest miło, sympatycznie i szybko... Nie ma co narzekać na markety. Prywaciarzom poprzewracało się w głowach. Muszą niezłe robić przekręty. Klient do tego im już nie jest potrzebny.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz