piątek, 17 czerwca 2011
Znalazłam
Czasami lubię się zaszyć. Wtedy najczęściej idę do lasu. Mam swoje ścieżki. Ukochana cisze i spokój i czas na przemyślenia. Kiedy mi źle tez tam idę . Jest coś w tym lesie , co daje mi siłę . Siadam na wywróconych drzewach, majtam nogami , głaszczę psa, przyglądam się jaszczurom pełzającym to tu to tam.wsłuchuje w śpiew ptaków . Regeneruje siły.
Tak niebotycznie mistycznie w tych miejscach Tak z daleka od cywilizacji, ferworu i wrzasku,od trudnych i łatwych spraw. Bycie z sobą sam na sam porządkuje myśli. Wpatruje się w runo, w ten skrawek nieba nade mną i już wiem co zrobić. To cud , którego ani nie zamierzam ani nie chce tłumaczyć.
Zamyślona i zrelaksowana ze słuchawka przy uchu gadam ze znajomym. Z tego wszystkiego wyszłam z mojego matecznika na drogę i miałam wrażenie , że mój cocker spaniel stoi przede mną sklonowany. Chwile potem , na brzegu lasu znalazłam : pięknego wielkiego grzyba...szlachetny - zjadłam natychmiast . Znalazłam pierwszego grzyba w tym roku .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz