wtorek, 5 lipca 2011
szpile
Wysokie szpile z przyjemnością zmieniłam na płaskie buty. Lubie szpile, ale trzy dni marszruty zwyczajnie dały mi się we znaki. Końce felków czuje w miednicy. Co tam i tak nie pozbawię się przyjemności biegania w nich.
Nie znoszę takiej patowej sytuacji, a póki co ten stan trwa zbyt długo.Najważniejsze, żeby dojść do siebie .Gra dopiero się zaczyna. Jedni twierdza, że polityka jest jak pani lekkich obyczajów. Ja w niej widzę coś zupełnie innego. To coś jest magiczne. Dla samej sprzedajności szkoda sobie brudzić rąk. Moje plany ? Jeśli nie spróbuje nie dowiem się jak smakuje kolejny etap. Po raz pierwszy brakuje mi rad Marka. Mimo wszystko zawsze uważałam , że jest w te klocki lepszy ode mnie. Tylko czy jeszcze można na niego liczyć? Chciałabym mimo wszystko, ale ten układ zależy również od niego. Czas pokaże . Z nim czy bez niego muszę podjąć ryzyko. Czy jestem na to gotowa? Oczywiście, że tak.No to maleńka gramy :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz