Strony

www.jooble.org

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Finezja wyproszeń

Świat to taki dziwny twór. Stosunki międzyludzkie mogą być bardzo otwarte , ale i szalenie skomplikowane. Zdarza się, ze czasem kogoś zapraszamy na dłużnej , ale mamy go po jakimś czasie po dziurki w nosie. Moi znajomi w takich sytuacjach mówią:" sorry było miło, ale do zobaczenia innym razem", albo "zaraz zdejmę stanik, bo dłużej tego nie wytrzymam ". Inni bywają mniej szczerzy i dają intruzowi do zrozumienia inaczej odczuć, że jest niepożądany. Zdarzyło mi się kiedyś zastępować na jakimś spotkaniu wyjazdowym koleżankę, która miała trudna sytuacje rodzinną. Zausznicy bossa poniewierali mną w sposób nie licujący z dobrym obyczajem. Najpierw niewiele osób w ogóle chciało ze mną rozmawiać, potem wytworzono w koło mnie atmosferę skandaliczną. Wyrzucano mnie, wypraszano,chociaż wszystko działo się zgodnie z ustaleniami. W końcu głównodowodzący guru spotkania musiał stanąć w mojej obronie. Czy jestem mu wdzięczna? Nie, bo jestem pewna, że maczał w tym palce. Po tygodniu inny jego zausznik napisał na mojej stronie: " jak Cie tam zobaczyli, to wszystkim dech zaparło, nikt Cie tam nie zaprosił"- chyba wtedy po raz pierwszy zrobiło mi się przykro, tak jakoś poczułam się bardzo skrzywdzona po raz pierwszy.Generalnie nawet zapłacić chciałam za pobyt w miejscu, gdzie byłam. Po takim przecież oświadczeniu wyglądało, że pojechałam na własna rękę i na tak zwany krzywy ryj. Idiotka ze mnie . Sadziłam , że jesteśmy jedną paczką. Tymczasem jak w " Folwarku zwierzęcym" Orwella okazało się , że są w niej równi i równiejsi ". Niebawem miałam się przekonać, że niestety mam rację w tym moim dziwnym spojrzeniu. Nic nie zrobiłam nikomu, a stałam się persona non grata?... dziwne to gremium....Sposób na wypychanie?...Mam nadzieje, że inni naiwni, którzy tak jak ja podchodzili do całej sprawy w sposób otwarty i bez podtekstów nie mieli z tego tytułu nieprzyjemności. Ktoś powiedział, że jeśli chcesz mieć w polityce przyjaciela kup sobie brylanty. Brylant już mam. W innym miejscu znajomej zaproszonej na wakacje przydarzyła się taka historia. Niby wszystko było w porządku, niby bardzo ucieszono się z jej przyjazdu, ale tak mniej więcej po tygodniu pobytu , a w zasadzie po trzech dniach usłyszała od córki gospodyni niby nic nie znaczący tekst: " odkąd wróciliśmy z wakacji, a było to nomen omen właśnie trzy dni temu , parszywy pech nas nie opuszcza.Wszystko idzie nie tak, no ale jakoś trzeba będzie tą wizytę przetrzymać. Znajoma była jedynym gościem w tym domu i do słów owych podeszła bardzo osobiście. Wyjechała dwa dni potem. Wiadomo przecież było, że na pytanie, czy uważasz, że ja wam przyniosłam pecha odpowiedzią będzie nie , no skąd , ja tak tylko o ogólnej sytuacji. Matki kochają często wybiórczo. Koleżanka jest jednym z trójki dzieci, ale utrzymuje, że jej matka ma tylko jedną córkę. Kiedy znalazła się w trudnej sytuacji życiowej usłyszała: no wiesz , nie mam się czym chwalić. Twoja rodzina jest za biedna dla nas. Jak chcesz to kupię Ci bilety autobusowe. Na bilety powrotne koleżanka miała własne pieniądze. Wyjechała w pierwszym możliwym terminie. Zupełnie podobnie sprawa się miała z inną moja znajomą. Trafił się kryzys. ZUS w grudniu zablokował mu wszystkie konta. Po 7-miu miesiącach wegetacji ucieszyła się, kiedy dostała zaproszenie od matki na wakacje. Ku mojemu zdziwieniu kilka dni po słynnym wyjeździe zobaczyłam ją na drodze. Stała wychudzona, blada z trudem powstrzymywała łzy. Nie jadła od kilku tygodni, nie miała co. Matka dała jej do zrozumienia, że jest zbędna. Przyjeżdżała jej wnuczka z prawnukiem. Wprawdzie do innego domu, ale obecność córki w tarapatach psuła jej szyki. Dziewczyna wyjechała za ostatnie pieniądze. Po dwóch tygodniach zjadła pierwsza kromkę chleba u mnie. Wtedy tez po raz pierwszy rozpłakała się tak głośno i serdecznie. Czasami tym matkom należałoby uświadomić, że zmarszczek dostają z nienawiści do swoich dzieci. W tym chrześcijańskim świecie jest jakoś tak dziwnie, że dla 100 tys. złotych dziecko jest skłonne zabić rodzica, by tak pierwotnie jak w teorii walki o byt wydrzeć prestiż bycia, że matka jest w stanie odwrócić się od dziecka, kiedy jest za biedne. Nagrodę każdy chce dostać za życia a nie po śmierci i to za wszelka cenę. Gość, jak ryba po trzech dniach zaczyna cuchnąć. O tym, że gość w dom Bóg w dom ktoś jeszcze pamięta?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz