Strony

www.jooble.org

piątek, 11 listopada 2011

Niepokój

Zaczyna mi się śpieszyć. Musze nadrobić zaległości. Po pierwsze zrealizować projekt Regina, żeby mieć czyste sumienie. Po drugie Ścieżka. Postanowiłam, na pierwsze spotkanie pójdę sama. W sprawozdaniu branżowym czytam o czterech czynnych osobach. Dziwne, bardzo dziwne , bo takich osób poznałam znacznie więcej. Może jednak to była tylko fatamorgana? Kiedy czytam Miziołka wydaje mi się, że w jednym momencie przenoszę się w inny świat. Tyle w tej Miziołkowej opowieści ludzkiej życzliwości. Czasem mam wrażenie, że poprzez brak zrozumienia dla amerykańskiej i zachodnioeuropejskiej idei współpracy i wprowadzania, zaprzepaszcza się krocie. Kto bowiem chce pracować w atmosferze ciągłej wrogości, ignorancji czy odrzucenia. Tak na dobra sprawę to wszystko się robi na skróty. Widać od pierwszego dnia kogo się wspiera. Mnie spisano na straty na samym starcie. Nikt przecież nie powiedział, że wszystko w czym uczestniczę to utopia. liczono na to , że jestem matematycznym neptykiem. Nawet jednak liczbowy laik jest w stanie zauważyć , że 3X2=6 6X4=24 24x2=48 48<152 ... Tyle statystyki. Ciężko pracowałam,żeby nadrobić brakujące 104, ale dałam radę. Nie mam czasu napawać się sukcesem. Całą radość zabrała mi grypa: ból gardła, głowy , opary inhalacji, smak mleka z masłem , miodem i imbirem, a do tego amoniakalny odór czkawki. Juz o garściach gripeksu, witamin i aspiryn oraz hektolitrach ziołowych herbat w ogóle nie wspomnę. Trzy dni walczyłam z przeciwnościami losu. Dopiero dziś jest lepiej. Te trzy dni kosztowały mnie trochę opóźnienia. Musze to szybko wyrównać inaczej będzie cienko. Nadrobię nie mam wyjścia. Z umiarkowanym optymizmem podchodzę do wszystkiego. Tu też mam wątpliwości, ale kiedy mi źle to przywołuję sobie obraz niepozornej Marysi, która daje radę i ma w nosie wszystkich i wszytko. Zresztą wszystko jedno, jeśli sama temu nie stawię czoła zawsze będę miała wątpliwości, a tak zyskam pewność, czy w prawo czy w lewo. Muszę tez poszukać sobie menago z prawdziwego zdarzenia. Rozbijanie się o stosunki rodzinne i wewnętrzne zazdrości chyba nie jest na moje nerwy. Zabawy w ściganego mnie nie bawią. Tym bardziej, że cała zabawa wygląda tak jakby jedno chciało na siłę coś znaleźć , a drugie chce światu udowodnić , że jest bardziej papieskie niż sam papież, aczkolwiek po ostatnich doniesieniach na temat banku Vaticano, który czerpie zyski z aborcji wydaje się , że biała sukienka papieża przybrała kolor brudnej krwi, w takie jednak rzeczy nie mam zamiaru się bawić. Zamiast mydlanych oczu zdecydowanie wolę szelest banknotów o dużych nominałach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz