poniedziałek, 19 grudnia 2011
przedświąteczna nuda:))
Niby dzień , jak co dzień . Katem oka widziałam, jak na złodzieju czapka gore.Nawet nie muszę pytać o nic. Zwyczajnie wiem. Zrobiłam to co zwykle i to co powinnam zrobić.Mam za to więcej czasu na chodzenie i przyglądanie się. W sklepach i dzięki spotkaniom z ludźmi można dowiedzieć się wielu rzeczy. Ciekawych rzeczy. Najciekawiej jest wtedy, kiedy ktoś nas pomyli. Czy bawią mnie poznawane sekrety? ...trochę:))) Tyle tylko, że nie czuję tej atmosfery świąt. Kupiłam nawet opłatki, ale atmosfery jak nie było tak nie ma.... Bo uważa, że święta się przeżyły. Na niej niewiele rzeczy robi wrażenie. Święta uważa za totalny bezsens. Najczęściej spędza je poza granicami kraju. W końcu to jakiś tydzień i tych wyjazdów trochę jej zazdroszczę. Jest jedyna mi znaną osoba, która na pytanie jak święta ma zawsze jasną skrystalizowana odpowiedź- dopięte. U mnie niestety święta jeszcze za górami i lasami.- przyjdą to będą, a nie przyjdą to ich nie będzie. Strzelać nikt z tego nie mam zamiaru. W następnym roku święta zamierzam spędzać jak BO na wyjazdach. Tydzień we Włoskich Alpach, albo nad morzem śródziemnym, na Pacyfiku lub w krajach Arabskich, na Mauritiusie , albo w Australii i jeden Bóg wie jeszcze gdzie. No i jest jeden plus owych wojaży - nie utyję, a wrócę z naturalnym pięknem w oczach i ze zdziwieniem słodkim ; o jej....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz