Wieczór... Taki jak zwykle. Światła tyle co w komputerze.Cztery ściany. Ból brzucha, który towarzyszy mi od jakiegoś czasu. Nie, to nie jest normalny ból. To taki ból ze strachu. Nie wytrzymuję tego wszystkiego. Zwyczajnie nie wytrzymuję. Z drugiej strony cisza. Postanowiłam nie dobijać się i nie pytać. Już nie mam siły. Boże , jeszcze nigdy nie chciałam tak szybko zasnąć. Dziś chcę, żeby nie myśleć, nie denerwować się ... a jednak budzę się z zaciśniętymi kciukami , ze zgryzionymi do krwi wargami. Czas mój się kurczy. Każdego dnia mnie mniej i mniej....Moją receptę na życie ktoś mi podmienił.
Dla animuszu czasem sobie nucę piosenkę ONA: odejdę cicho , bo tak chcę...i zaraz potem się uśmiecham smutno...- nie tego w moim scenariuszu na życie nigdy nie było....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz