I juz sa ; pierwsze grzyby, pierwsze jagody i słoneczko. Na straganach tak pachna truskawy i czereśnie i mnóstwo innych rzeczy. Chodzę , patrze napawam oczy tym pięknem. Marzę o tym, żeby znów jak kiedys miec motywacje do robienia kompotów zimowych, konfitur itd... Nie tym jednak razem. Nie w tym roku...
Uśmiecham się do swoich myśli. Zarwane noce z powodu obierania truskaw , czy drylowania wiśni. Rano przed pracą mycie rąk w wybielaczu i szybki manicure.... Jeszcze teraz znajomi mi przypominają jak w każdym roku wpadałam do biura w ostatnim momencie, z rozwianym włosem na tych swoich 13 cm szpilkach i w perfekcyjnym makijażu , siadałam za biurkiem i jak niby nigdy nic wykonywałam różne rzeczy i tylko na miche truskaw czy wiśni reagowałam zwrotem -weź, bo nie moge nawet na to patrzeć. Pamietam mine mojego przyjaciela, kiedy z cieawości zapytał czy nie lubie owoców . Obranych
100 kg truskawek , czy wydrylowana setka wisni robiła wrażenie na wszytkich.
Powlokłam się do lasu . Piękne popołudnie.
Di sapie przy tym upale jak lokomotywa, ale zawsze mnie ciągnie w stronę boru. Łaziłam to tu , to tam... Pod nogami znów mi wyrosły kurki i sitarze. Byłam w klapkach, więc nie łaziłam po lesie. W takich momentach mam wrazenie, ze to grzyby mnie znalazły a nie ja je. kurki zamarynuję, juz postanowiłam , sitarze zjadłam , bo pierwsze - od razu.Jagód kilka też zdarzyło mi sie zjeść. niestety wygląda na to, że jagód nie będzie. Boże jak ja tesknie za normalnym rytmem życia. Ta wegetacja doprowadza mnie do rozpaczy i jak na złość przyczeepił sie do mnie kleszcz... sorry stary reguły gry są takie...jak mnie cooś kąsa to nie żyje no i przestał żyć.
Mój dobry duszku tak bardzo bym chciała cie znów zobaczyć. Tak potrzebny mi Twój optymizm:))) ale cóż... takie jest życie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz