Najbardziej folkowe ze wszystkich świąt zaczynają nabierają znaczenia politycznego. Wszystko za sprawą drobnego incydentu.
Prymas Polski wyprzedził pierwszego obywatela kraju i zdaniem euro-posłanki Joanny Senyszyn wygłosił wzorem noworocznego orędzia prezydenckiego, orędzie wielkanocne do narodu.
Tymczasem Prezydent RP, jak na głowę państwa przystało w czasie ludycznego festiwalu najbardziej teraz pochłonięty był wyborami najwyższej palmy w kraju.
O tym się wprawdzie nie mówi , ale jest tez opcja mówiąca, że ostatnio Bronisława Komorowskiego widziano, jak nadzorował kształt pisanek i wzornictwo kraszanek .
Inni są przekonani, że w lesie zasadzał się na grubego zwierza.
Ten fakt ostatni zwyczajnie tłumaczy całe zamieszanie. Kiedy Prezydent RP okupował ambonę , prymas nie miał gdzie kazać i chcąc ratować święta w TVP wygłosił kazanie, które niektórzy za orędzie wzięli ...
Ech!... Stary dobry Strossmeier z" Nemocnice na krai mesta" zwykł mówić w takiej sytuacji : "Gdyby głupota mogła latać, latałaby, jak gołębica. "
Dziś , w lany poniedziałek tylko patrzeć, jak Prymas i Prezydent Polski na wyścigi zaprzęgac sie bedą do maika i obwiozą koguta po kraju.
Trudno aż nie zapytac kto na miejsca w szeregu a komu zwyczajnie palma bije.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz