niedziela, 29 maja 2011
Łapanie za słowa
Nigdy nie sadziłam , że znajdę kogoś , kto zawodowo łapie za słowa. Osobiście nie dopisuję słowom znaczeń. Tak bez podtekstów ich używam . Niektórzy mówią, że to mówię tekstem otwartym, ja że tekstem zwykłych znaczeń.
Przez te moje pierwsze znaczenia ciągle ładuje się w tarapaty. Kiedy to tylko słowne utarczki to no problem, ale gdy wszystko przeradza się w podejrzenia zaczyna się zabawa na sto fajerek.
Dziś chlapnęłam do znajomego. Nareszcie posprzątałam po .... i tu rzuciłam nazwisko polityka.
No i się zaczęło. Na szczęście śmiesznie . Co najwyżej bezwiednie korespondencyjną kochanką mogłam zostać, ale czasem to faktycznie robi się gorąco.
Wszystko dlatego, że zanim przewidzę tok ludzkich podejrzeń i skojarzeń, niewinnie strzelę i .... Pan Bóg kulę nosi, a że leciwy to nigdy nie trafia w sedno ...ech z tym moim ozorem :(
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz