niedziela, 22 maja 2011
może jednak pokochać?
Uj... narozrabiałam wczoraj. Bardzo narozrabiałam. Wrąbałam dwie kiełbasy , jednego pstrąga i ze dwa łamańce chlebem. Kiełbasa z ogniska boska , pstrąg wyśmienity, a chleb łamany wprost z bochenka. Ekscesy też oczywiście były. Trzy whisky w kielonkach weselnych i kilka zdrowotnych patyczków....Kurcze,no dobra kalorii nie liczę. Nagrzeszyłam i już...
Pozycja towarzyska mi nieco wzrosła.Poznałam nowych , świetnych ludzi i tego zamierzam się trzymać. Wszyscy roześmiani, weseli i zjednoczeni ideologiczną potrzebą parcia do przodu.
Fajne gremium. Do domu wróciłam boskim audi.Odwiózł mnie gazda całego zamieszania. Audica kurcze piękna .
Za to dziś dietka wodna. Odpokutowuję....zdrowotne też rzuciłam. Ech z tym nawracaniem Wisły kijem idzie mi coś marnie.
Tak się zastanawiam: jak nie mogę stracić obfitości w kształcie to może powinnam w końcu ten kształt pokochać ?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz