sobota, 14 maja 2011
Na chandrę Leszczyński
Niewiele rzeczy jest teraz w stanie mnie absorbować. Kiedy się denerwuje koncentruje się tak bardzo na tym co robię, że zupełnie nie dostrzegam innych elementów życia. Zdarzyło mi się na przykład nie jeść z powodu roztargnienia. Gdyby nie kolega z Zakopanego, który przyniósł suche bułki i dał mi kęsa nie zauważyłabym , że ostatnia wieczerza była jakieś 52 dni temu . Zresztą , gdyby nie kolega to nawet gdyby to był dzień 60-ty, czy inny , a żyłabym to tez nie jadłabym , bo zwyczajnie nie miałam nawet na bułkę.
W tym miłosiernie katolickim kraju można zdechnąć pod płotem, a nikt Ci kromki chleba nie da, za to na połówkę zawsze mnie zapraszano - czy dlatego, że fobicznie nie lubię alkoholu? ...
...Ok, ale dziś nie zamierzam wracać do tych chwil Dodam tylko, że chwil zmarnowanego mi życia.
Dziś koncentruje się na innych działaniach. Skoncentrowana jestem tak samo mocno . Z pełnym żołądkiem zdecydowanie weselej się myśli i pracuje.
W tym zakręceniu ktoś mi podrzucił materiał zmontowany fachową ręką . Świetny materiał ...
i w tym materiale w dobry nastrój wprawił mnie Robert Leszczyński ... ech ! niezły czad.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz