niedziela, 19 czerwca 2011
internet oszalał
Cały dzień wyświetla mi się komunikat fixtet. Wszystko jest sfiksowane; zima za oknem w środku lata . To, że leje . Moja myszka, która nie chce działać. To, ze wieczorem zrobiło się pogodnie że od rana nic nie jadłam i że jakiś idiota od wczoraj szuka dziury w całym - przesadza dziewicą to byłam kiedyś, a teraz to się nie dam i żeby się jeszcze jakoś tak sympatycznie a nie organoleptycznie nazywał. Wstałam za wcześnie, bo po trzech godzinach snu. Spać nadal mi się nie chce i nie opuszcza mnie dobry humor. JA dzwonił - bo przecież rozmawiamy i lubimy rozmawiać. Dziś miał jakąś trudną operację. Twierdzi, że przynoszę mu szczęście . JA ... fakt ; dzwonimy do siebie , rozmawiamy i dzwonimy do siebie i uwielbiam te telefony i JA jest takim moim słoneczkiem i oczywiście miałam przemyśleć poważną propozycję, ale chyba pomyślę o tym jutro......
JA oczywiście różni się od mojego kolegi Biskupa jego Mać, z którym tez rozmawiam . Tyle, że z Biskupem częściej i służbowo. Biskup jest oczywiście żonaty, ma dzieci z wielu małżeństw i tysiące spraw do załatwienia, bo jak na Biskupa przystało taka z niego dobra dusza. Biskup dzwoni do mnie , kiedy żona wyrzuci go z psem. To on z tym psem spaceruje i gada ze mną przez telefon.Biskup ostatnio specjalizuje się w wędzeniu.Wędzarnie wybudował z kolegą , na razie wędził powietrze, ale ostatnio już nie pamiętam , co to za badziewie wędził tyle, że straszliwie nie podobały mu się po fakcie jego białe spodnie. Lodziarza zgrywał przy czarnej robocie ?Obiecałam nie współczuć zonie. W końcu każda żona ma takiego męża jakiego mieć chce.
JA znowu dzwoni, bo JA kocha ze mną gadać..i chyba lepiej idzie nam ta rozmowa przez telefon niż spotkania sam na sam: w końcu dzwonimy do siebie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz