czwartek, 23 czerwca 2011
mój czas
Czasem spacer bywa zbawienny.Kilka chwil i jestem w górach. Trochę strome podejście wybrałam i teraz czuje niebezpieczne mrowienie z tyłu łydek.Pięknie, cicho i bez telefonu, który nie miał zasięgu, pusto i dziko. Udało się wdrapać, To tylko tyle co na wysokość Morskiego Oka,ale podejście gorsze, dziewicze. Popołudnie nad rzeką z psem. Standardowy spacer, tyle, że z amerykanami , którzy chcą osiedlić się w Polsce na stałe.
Woda szum ... uwielbiam to szemranie, uspakaja mnie i wprawia w dobry nastrój. Taki kawałek mojego świata.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz