piątek, 24 czerwca 2011
Nie moge
Nie mogę dojść do siebie.Moja totalna głodówka zaczyna dawać o sobie znać. Zawroty głowy, odruch wymiotny , bezdech,uczucie duszności i takie wrażenia bezsilności i suchości w ustach. Byłam na wysepkach dunajeckich. Do domu daleko. Wokół pusto. W pierwszym odruchu ratowania się weszłam do wody. Niestety niewiele to pomogło. Na przeciwległym brzegu dopiero cywilizacja . Ludzie grillują. Nie było rady trzeba było potok w bród przejść. Nie bez trudności i zachwiań. Ostatecznie się udało. Oczywiście zaliczyłam parę niebezpiecznych poślizgów, bo kamienie otoczone glonami nie sprzyjają stabilności, a poza tym muldy piachu mącą wodę i lustro staje nie zamazane, nie wiadomo gdzie nogę postawić. W końcu dotarłam na drugi brzeg. Wdrapałam się na ostro urwana i podmytą skarpę . Dotarłam do ludzi.Dziewczyna i chłopak oraz towarzyszący im haski urządzili sobie na tym odludziu piknik. Poratowali mnie dwoma szklankami pepsi i jednym kalmarem. Po dwóch godzinach zawroty głowy dopiero ustąpiły, uczuci suchości w ustach mam do teraz... zwyczajnie nie mogę się pozbierać , no i niestety po stronie Grzechy muszę wpisać w tym tygodniu 2 szklanki pepsi i kalmar sztuk jeden - poza opisanymi zmian innych zero.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz