poniedziałek, 6 czerwca 2011
Trudno sie zatrzymać.
Wystarczy , że dopiąć trzeba kilka spraw,a człowiek goni w piętkę. W dodatku ,kiedy spotyka się ludzi , których diametralnie się nie znosi można oszaleć. Nie mam czasu na siedzenie i jedzenie, więc generalnie w biegu robię zakupy , potem w biegu jem i biegnę dalej, a na dodatek rozmawiam przez telefon. Bardzo lubię takie tempo , przynajmniej w biegu się nie męczę, nie nudzę , nie tęsknię . Mijam wszystko szybko i mam gdzieś smakowanie tej cholernej ciszy. No i pech. Na drodze baba , co działa na mnie jak żółty kolor. Nic na to nie poradzę, że jej nie znoszę. Nic na to nie mogę , że mnie zwyczajnie nie wzrusza pchając przed sobą wózek z trzydziestokilkuletnia córka cierpiącą na porażenie mózgowe. Żeby poznać drugiego człowieka trzeba być w potrzebie. Moja fobia wzięła się właśnie stad, że sprawdziłam na sobie . W opisanym przypadku człowiek wart niewiele. Dlatego ograniczam się do zdawkowego dzień dobry, bo dużo ode mnie starsza i nawet nie pytam co słychać, chociaż kiedyś to była moją sąsiadką . Szkoda mi czasu na takie znajomości. Biegnę więc dalej. W tzw. międzyczasie obejrzałam kwiatowe propozycje na balkon i ....niestety nic ciekawego. Surfinie, które co roku suszę na siano, pelargonie , begonie itd... a ja bym chciała czegoś innego, czegoś zachwycającego , a tu niestety nic.
Wpadłam na chwilę, gorąca herbata , zaraz biorę znowu moja torbę i biegnę ...Kocham dni kiedy mam tyle energii , że idąc tańczę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz