poniedziałek, 6 czerwca 2011
UFF...
Znowu upalny dzień się zapowiada. Wczoraj opaliłam się deczko podczas biegania za różnymi sprawami. Dziś dałam ciała. Wszystko przez nocnych maruderów. O drugiej nad ranem obudzili mnie po raz pierwszy. Z daleka słychać było zawołania kiboli. Potem jakiś lekko ciepły szedł i się upewniał: to nic, że nas nie szanują, ale będą nas ludzie szanować , z naciskiem na nas...Zbyt skomplikowana ta fraza dla mnie na analizę bladym świtem. Następny delikwent przed szósta opowiadał o upałach . Zabić to mało- wrzasnęłam w duchu i wrzuciwszy a siebie to i owo ruszyłam na spacer z psem. Wyszłam przed klatkę ... uuuuu ... Jaki ziąb, a ja w jeansach i mocno wydekoltowanej tunice... Kurde , co za wredny maruder. Nie dość, że mnie obudził to jeszcze rozpowszechnia nieprawdziwe informacje. Szlag... Pomyślałam i udając , że ukrop płynie z nieba pomaszerowałam na psi spacerniak . Rzeźwa od razu stałam się jak nigdy ... no i tak na marginesie dopiero trzy godziny później mam strój stosowny do pogody .... Bo właśnie ukrop się leje z nieba. Miłego dnia , bez kłótni Wam życze.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz