poniedziałek, 4 lipca 2011
Kraina tysiąca niewidoczności
...Na drugi koniec Polski? Zupełnie mi odbiło. Gdyby nie Piotr , nie chciało by mi się. Olalla...Czasami nie wiemy kogo spotykamy i dlaczego. Przejechaliśmy jakieś 800 km bez większego problemu. Zdążyliśmy się zgubić pomiędzy polami kukurydzy, na leśnych wertepach i by odnaleźć się w malowniczym zakątku tysiąca jezior, chociaż jeziora tak naprawdę zobaczyliśmy dopiero rano po przebudzeniu.
Nigdy więcej żadnych Suwałk krzyczał Piotr. Kiedy on zarzekał się , ja dostawałam niepokojące alarmy. Cały region ma kuku na muniu. Jak wpadli w tryb wybory tak nie mogą zakończyć. Dzięki Bogu i partii to już trzecie w dwóch kołach, których przewodniczący nie doczytali kilku punktów statutu....
poza politycznymi aspektami obecność Piotra pozwoliła mi przeżyć i te czysto ludzkie. Ignorancje nonszalancję, wyrzucanie mnie za drzwi itp... Nigdy więcej Suwałk ? a może tak zwyczajnie cip cip cip grzebeczki....Z ulga wróciłam do domu. Mam miłe wspomnienia ze spotkania z koleżanka Piotra Karoliną, a inne???? ....
kraina niewidoczności grająca z nami w tysiąca.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz