sobota, 20 sierpnia 2011
18-cie dni głodu
Od 25.07.br nie miałam nic w ustach. Dziś jest 12.08. Powtórka z… ? Też mnie głodzili i od tej pory nie chce mieć z nimi nic wspólnego. Wracając do teraźniejszości. Wyrzuciłam na autobusowym przystanku ostatnia pokusę, która wepchnęła mi matka, nawet rozdeptałam. Śmieszny batonik pawełek , nie znoszę tych batoników, a szczególnie pawełka…fuuu… jaki ohydny. Mój organizm przyjął do wiadomości, że nie ma na co liczyć i nie odczuwam głodu, ale puszczają mi nerwy. Po wielu nieprzyjemnościach, jakie mnie spotkały hurtem zwyczajnie organizm odreagowuje. Stał się tez uważniejszy. Dziś już nie reaguje pozytywnie na jednostkowe zaproszenia, które zwyczajnie pozwalały uspokoić sumienia innych. Dziś stosuje metody dyplomatyczne. Nie chce mi się udawać, że cos jest ok, kiedy tak nie jest….Wczoraj wybrałam się na długi spacer po lesie. Wróciłam już nocą. Znalazłam kilka grzybów . Mam już ich jakąś setkę , więcej mi nie potrzeba. Święta Bożego Narodzenia w kwestii grzybów załatwione. Oczywiście jeśli znajdę jeszcze jakiegoś to nie pogardzę, ale grzybobranie z koszem w ręku mam już za sobą. Dzięki Ci borze za Twe dary, póki co nie jem grzybów.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz