sobota, 20 sierpnia 2011
Schudłam wizualnie
Ponoć schudłam …. Cha !cha !cha!… Jakoś tak tego ani nie czuję ani nie widzę. Wczoraj zjadłam bagietkę z serem, a dziś dalej głodówka. Na wadze jak było tak jest, w centymetrach też, a ludzie mówią, że schudłam. Ciekawe, bardzo ciekawe. O wizualnym schudnięciu słyszę pierwszy raz w życiu. Może powinnam dokształcić się w tej materii, albo tak normalnie stworzyć nowa jakość. Jeśli nie ma innych przykładów rozumiem, że mogę zostać pierwszym okazem wizualnego wyszczuplenia. Przy takich głodówkach z innych zostałby już tylko cień człowieka. Ja nadal jestem pulchna. Najśmieszniejsze zaś w tym wszystkim jest to, że teraz mój rozmiar akurat odpowiada rozmiarowi jaki nosiłam po odchudzaniu prowadzonym przez słynnego bariatrę z Łodzi. Wówczas faktycznie schudłam na wadze też. Dziwne też jest to, że teraz wchodzę w sukienkę kupiona w Warszawie, sukienkę w rozmiarze 44 , a w sklepie w mieście gdzie mieszkam trudno mi wejść w płaszcz w rozmiarze 48. Ech cała ludzka rozpiętość
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz