Strony

www.jooble.org

piątek, 19 sierpnia 2011

Swoboda bycia

Dom to takie dziwne miejsce, gdzie ponoć wszystko wolno. W trakcie moich wędrówek trafiłam do domu, w którym sama nie wiedziałam jak się zachować. Gospodyni pierdziała przy mnie i wołała „niech żyje!” Zresztą nie tylko ona. Nikt nie był skrępowany moja obecnością. Gazy wydalano z prędkością światła . Nie można było powiedzieć , że komukolwiek zdarzały się tajniaki, no chyba, że cała rodzina była zwyczajnie głucha , ale przy wydawanych okrzykach i poszukiwaniach ewentualnego sprawcy trudno podejrzewać , że ktoś jest niesłyszący………….Dziwne tam panowały tez układy. Dla mnie rodzina to także mąż, z którym najchętniej pokazywałabym się zawsze. Tam mąż to archaik, o którym się nie pamięta. Impreza z mężem ? Tylko na zewnątrz. Normalnie codziennie to sorry sobie sam. Patrzę na trzy panie , siedzą na fotelach i kanapie. Podnoszą do ręki szklanice z drinkami i zaczyna się cysianie przez słomkę. O….jakie dobre słyszę…. O , jakie…. W tym momencie sobie uświadamiam: jedna Pani dzień zaczyna od połknięcia garści tabletek i robi poprawkę w południe, a kończy wieczorem, druga tabletki łyka też od kilku dni i wszystko popijają alkoholem…. Terapia? …. Po drinku, dopiero nabierają rumieńców i ochoty na rozmowy. Podstawa w lodówce to oczywiście winko, gorzała i likierek. To jedno z pewnością ma datę ważności, której sprawdzać nie trzeba. Cała reszta jest towarem często przeterminowanym. Ludzi pijących codziennie nazywa się alkoholikami. Trudno zauważyć kiedy tak na dobra sprawę przekracza się tą niewidzialna granicę i staje się uzależnionym. Tyle, że to nie moja już sprawa. I tak podczas pobytu wypiłam dwa całe drinki, więc generalnie moja roczną normę. Wracając zaś do mężów pań. Ci oczywiście sami organizują sobie imprezki. Jeden piwko popija nagminnie w kątach domowych pieleszy, drugi ciągnie bimber. Nieszczęście zaczyna się wtedy, kiedy panie wpadają do domów. Bo jakże to M się opił? Tak czy siak wygląda na to, że świat dla nich to wieczne ucztowanie. Swoboda bycia ktoś powie...a moja obecność jak przezroczysty fragment?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz