Strony

www.jooble.org

czwartek, 13 października 2011

Flirt, romans i takie tam życie

... Dzwonek do drzwi wybił mnie z rytmu. Zupełnie nie mogłam sie pozbierać. Jo stała cała czerwona ...Odsunęłam się i gestem pokazałam wchodź. -Kawy, herbaty- zapytałam... -Wódy- powiedziała i zaczęła sie śmiać. -Jo - ok! ruszyłam w kierunku barku. Czysta czy chrzczona . - Czyyysta - wydała z siebie dziwny głos JO... Rabnełam Chrobrego, wrzuciłam do lodówki... -z lodem ?- zawołałam do wnętrza zamrazalnika.... -i sokiem odpowiedziała mi JO... Zrobiłam zagrychę. Nic specjalnego , kabanosy, pomidory, chleb. Wchodze do pokoju z talerzem, a JO jakby do siebie mówi, -e.... jedna bedzie mało. Wyjeła O,7 Sobieskiego. -JO , co jest? Na sama mysl czuję sie ubrzdryngolona po pas.... -Powiem, ale musze sie napić. -Aha... rozumiem , desperacja ?.... - powiedziałam delikatnie... JO , podniosła dłoń na wysokosc czoła- muszę sie napić... -Ok !Odmaszerowałam do kuchni. W końcu JO musi sie napić. Wziełam dwie szklanki do piwa typu TOKIO, sok i cole no i wyjełam Chrobrego , włożyłam Sobieskiego. Przez chwile zastanawiałam sie , czy aby w dobrej kolejności królów mrożę, ale co tam ... przecież i tak nie żyja... JO wyjeła papierochy. Nalałm do szklanek Jo Chrobrego, a sobie soku. Jo bez słowa wydzwoniła i pokazała jeszcze. Nalałam.... jej sprawa ... --Byłam na imprezie firmowej- powiedziała wykorzystując ciszę. -I... zapytałam ... -I kurna wstawiłam się jak tralalla, wszyscy się zaprawili zdrowo- dodała mimochodem i znowu siorbnęła zdrowo... Usiadłam na sofie -i... -i z Jato się puściłam ... znów sobie nalała. -Żartujesz??? JO, ta sama JO, ta świetoszkowata JO- nie mieściło mi sie w głowie. --Poszliśmy do pokoju. Chciał mi pokazać jakimi apartamentami dysponują , no i poszłam. Zamknął drzwi . Pokój był typu apartament z kuchnia i barem. Usiadłam na stole. Majtałam nogami i rozglądałam się. W końcu podszedł do mnie i tak bezceremonialnie rozłożył mi nogi i stanął naprzeciwko. -I...- nie wytrzymałam napięcia... -I zwyczajnie mnie przeleciał... -Zgwałcił ? - usiłowałam znależć jasne klarowne wytłumaczenie dla jej stanu. - Nie, no sama chciałam ... Kurna bardzo chciałam .... -JO ? ... -No , co , czy ja juz nie mogę?.... -No możesz, ale przecież ... ty sie ugryzłam, w końcu co mnie obchodzi jej prywatne życie... -I widzisz - kontynuowała JO wcale nie mam wyrzutów sumienia, no może troche i tylko dlatego, że z Jato było fantastycznie. Nieporównywalnie lepiej niz z mężem. Tak zwyczajnie nieorównywalnie. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy sie w łózku i nawet przez moment nie miałam ochoty, żeby przestać. Tylko rano, kiedy sie obudziłam, a obok był Jato przeraziłam się i uciekłam ... - Wiesz, że zachowałaś sie jak blondynka? - Wiem ! Łaziłam cały dzień i dopiero teraz przywlokłam sie do Ciebie. Cholera i nie moge myśleć o niczym inny tylko o tym, jak było z Jato fantastycznie. .. -JO wyjdę na matronę, ale wiesz może powinnas zweryfikowac wszystko. Może dla niego to była tylko jednorazowa przygoda, a ty snujesz plany na przyszłosc... - Nalej i nie truj... Sok zaczął mi babelkowac colą . Piłam rozcieńczalnik za nia i za siebie. Ona smoliła konkrety. Przyniosłam Sobieskiego. Butelka oszroniona aż dymiła z przejecia. JO piła jak wode, nawet sie nie skrzywiła. -Kurde, dla mnie to też szok. Tyle tylko, że każdy mój nerw domaga sie powtórki. -Jo, zlituj sie , przestań myśleć macicą , a głową- oponowałam- Ok, było ci fantastycznie to rozumiem, ale .... - -Nie ma ale , jest boski- Jo mi na to. -JO , a zadzwonił moze , w końcu od Twojego wyjścia minęło jakies 12 godzin. -No, nie !- Jo znowu siorbnęła- pewnie ma kaca. -Przypadkiem go nie usprawiedliwiasz? Przypakiem nie szukasz argumentów dla siebie. Gośc juz dawno mógł zapomnieć, w końcu wiesz pijani byliście. -Pieprzysz! -Fakt ! . Jo sztachnęła sie resztka wódki i natychmiast wstała i bez słowa wyszła... Jestem stara niereformowalną krowa - pomyslałam o sobie- zamiast cieszyć się szczęściem JO, to ja dołuję. Koleżanka ze mnie, jak z przysłowiowej koziej dupy trąbka ... Ech, musze jeszcze sprzątnać ślady naszego biesiadowania. Moze powinnam zadzwonić do JO, żeby sprawdzic gdzie ja dobre, albo złe wiatry zaniosły w takim stanie, a może powinnam poczekać? Dziś czwartek ? Cholera czwarty dzień tygodnia z pikantnym flirtem w tle na dobranoc?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz