poniedziałek, 24 października 2011
zeżarło mi wiedzę...:(
Wpadałam w panikę. Przeżywam stres przedegzaminacyjny.Szaleję. Wszystko zaczęło się rano. Oczywiście zrobiłam coś nie tak i za karę jak zwykle rozwiązywałam teściory.
Dziś była kolej na temat, który jakoś najmniej czuję i ... wywaliło mnie zwyczajnie. Okazało się, że właśnie dziś zamknięto mi dostęp do materiałów egzaminacyjnych. Znaczy mam wolne przez dwa tygodnie.Pan S z infolinii polecił mnie menagerowi, chciałam czy nie, musiałam prosić o pomoc T. Zrugał mnie najpierw. Oczywiście nie zapytał czy zaliczyłam wszystko tylko od razu podejrzewał mnie o kombinatorstwo. Dopiero potem chyba jednak zmiękł. W konsekwencji obiecał pomóc w razie, gdybym potrzebowała merytorycznego wsparcia.Jest postęp, ale niewielki. Trochę mnie to uspokoiło, ale nie na długo. Kaśka na zajęciach dała nam do wiwatu. Czuję się jak sztubak przyłapany na niewiedzy. Muszę nauczyć się też unikania wzroku, inaczej napytam sobie nowej biedy. Ta moja cholerna przypadłość! ... Najpierw szkolą człowieka w patrzeniu jasnym prostym i oczywistym , a potem zapominają przygotować środowisko na spotkanie z kimś kto nie widzi niczego zdrożnego w egoistycznym patrzeniu wprost. Ech... Nie ma się co rozczulać ...dwa tygodnie jeszcze i będzie po bólu< abo we w wprawo, abo we lewo- jak mawia mój koleś Anton ... Znaczy , będzie wiadomo czy jestem zdolna do ... czy też nie , a potem już tylko czeka mnie decyzja i kilka sprawdzianów przed jej podjęciem.
Kłody pod nogi - mruczę od rana. No i co nie mam racji? Żeby człowiekowi w trakcie utrwalania zniknęło wszytko - skandal ! ...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz