środa, 30 listopada 2011
Cookie Monster
Cookie Monster.... i like Cookie Monster. Nigdy nie sądziłam, że spotkam ciasteczkowego potwora. Tymczasem stanął przede mną z brązowym ciasteczkiem w dłoni/ moim ulubionym/ . Jadł apetycznie i tak smakowicie, że miałam ochotę ugryźć. Szczerze powiedziawszy z trudem opanowałam się. Ciekawe co by zrobił, gdybym przyssała się z drugiego końca? ... on może by przeżył, ale ta jego publiczność mogłaby dostać zawału.
Mimo wszystko muszę przystopować ze słodyczami.Robi mi się już niedobrze na myśl o słodyczach. Zawsze wolałam ostre niż słodkie. Ostatnio mam największą ochotę na kebaby, pity, tortille, lazanie , mac Wrappy, spagetii itd...Jednym słowem na przemawiające konkrety... Że, co , że to nie Polska kuchnia?.... eee, przesada, przecież nie jem tego ani w Rzymie, ani w Atenach, na Malediwach czy jakichś tam Caymanach, Damaszkach czy w Brukseli itd.... ale w takiej pipidówie/ bo to jest proszę pań i panów fajna pipidówa na kraju świata/.
i.... Cookie Monster tu jest i jakby się przyjrzał to cala ulica Sezamkowa przeniosła się wprost z ekranu...like me...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz