niedziela, 6 listopada 2011
Dzień Dobry
Budzik w mojej komórce oszalał. Wczoraj nawet nie zadrżał, kiedy chciałam wstać o określonej godzinie. Dziś dzwoni od 4-tej rano z zadziwiającą częstotliwością. Co ja komu zrobiłam, żeby mnie tak bezczelnie budzić. Od czwartej jestem na nogach, a niech go gęś kopnie. Najgorsze jest to, że na razie nie jestem śpiąca i mam nadzieje, że tak zostanie. Przede mną zwiedzanie okolicy. Grochów Warszawski ...Ładna nazwa. Kiedy podaje znajomym Warszawiakom adres, nikt nie wie gdzie jest taka ulica Edisona. Czuje się jak promotorka nazwy. ... Ok... Paraduje po pokoju moim żółtym szlafroczku i czarnej piżamie. Jeszcze tylko toaleta i będę gotowa do życia. Nie powiem, że jestem spokojna. Panika przy mnie to dziś siła spokoju. Mam czarna dziurę wszędzie , ale nic na to nie poradzę. Mam nadzieje, ze oświecenie przyjdzie , kiedy wejdę na sale.... W oczywiście katuje mnie swoim żartem w stylu : trza było się uczyć, a nie panikować. Cwaniaczek... Jeśli ja będę wiedzieć wszystko, to co będą robić naukowcy ? .. Oczywiście , no niby ten W ma racje, aczkolwiek nic na to nie poradzę, że mam zawsze tremę. Jedno jest pewne dzięki niej nie popadnę w rutynę. Szukałam w TV stacji muzycznej. W końcu skapitulowałam, włączyłam radio - działa tylko PR1, 3-czki niestety złapać się nie da. ..dziwne. Prywatnych stacji w ogóle się nie da słuchać. Tak czy siak zrobiło się trochę weselej. Biegnę pod prysznic.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz