poniedziałek, 21 listopada 2011
Koleżanki, kurka wodna...sobotnia biba3
Ta eskapada po płaszcz była przysłowiowym gwoździem do trumny. Po pierwsze nie powinnam tak wcześnie rezygnować z zabawy, po drugie nie powinnam zostawiać JATE na pastwę Szali i BO. Po kolei... Generalnie prowizoryczna garderoba znajdowała się w przysposobionym pokoju kiedyś małego a dziś już dorosłego JOGI- to syn Bari i DAAB. Za mną tarabanił się mocno wstawiony Yetti-prezes jakieś korporacji przewozowej. Prezes był wylewny i rozbawiony i mocno kiwał sie na nogach. Szedł po futerko żony i własne, bo własnie zaraz będą opuszczać towarzystwo zacne , więc generalnie szliśmy w jednym kierunku. W pokoju sterta okryć imponująca,pokotem na łóżku robiącym za wieszak. Zabrałam się za szukanie i nagle czuję , że tracę równowagę i to tak fatalnie, że nie mam się czym podeprzeć. Jegomość Yetti się zakołysał tuz za mną, popychając mnie wprost na łoże ubraniowe. Nad sobą usłyszałam tylko tekst powtarzany od jakiegoś czasu: bardzo, bardzo przyjemne spotkanie i rozległo się spokojne, miarowe chrapanie...Bardzo!. Yetti,zwyczajnie zasnął, ale że zasnął to nic. Jego wielkie łapsko trzymało mnie całym bezwładem w okolicy barków. Rozpłaszczona leżałam z rękami tuż pod sobą i twarzą w jakimś kurna futrze z białych lisów / znienawidzę futerkowe do końca życia/. Oddychać trudno , ruszyć się nie można , a Yetti śpi. Teraz wiem co czują Ci co nie mają rąk. Musiałam stoczyć cały bój z gigantyczna łapą Yetti- a przecież ułomek nie jestem. Smak tego cholernego futra wystarczył mi za wszystkie posiłki. W koñcu po - nie wiem jakiem czasie wtoczyła się do pokoju połowica Yetti i mało brakowało, a dostałabym za niewinność. Na szczęście dla mnie rozdarła się wniebogłosy, co przywołało innych. I doskonale,bo z trudem zaczynałam łapać powietrze. zalany w trupa Yetti zwyczajnie mnie pozbawił oddechu i to nie z powodu jakichś seks przyjemności, ale swojej bezwładności. Jedno jest przerażające , że takiemu zapitemu w trupa gościowi rękę z moich łopatek zdejmowało kilku panów. Szala wyła, żeby może jednak mnie zostawic , bo mi się namiastka seksu trafiła . JATE był bordowy ze złości, a ja miałam wszystko gdzieś i jak tylko poczułam, że mogę się podnieść odskoczyłam , złapałam głęboki oddech i zobaczyłam mój paltocik...Chwyciłam go w locie i zwyczajnie wybiegłam na zewnatrz. JATE biegł zaraz za mną, ale bez paltota. Wsiadłam w taksówkę Yetti i kazałam się odwieść . Korciło mnie, żeby na koszt tego obeliska, co mnie tak przytłoczył. Jate był jednak zbyt szybki i wsiadł razem ze mną i generalnie przed 7-ma rano dotarłam do domu, a JATE pojechał do domu. Nie chciałam z nim rozmawiać po drodze.
Po południu w niedzielę urywały się telefony. Do wieczora koleżanki rycząc ze smiechu pytały, czy aby na pewno dobrze sie czuje po staranowaniu...Kolezanki , kurka wodna...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz