niedziela, 20 listopada 2011
Najstarsza nowoczesność.
Przekonanie polskich parlamentarzystów o tym, że są nowocześni blednie. Nie trzeba też daleko szukać alternatywy .Dumny jak paw Janusz Palikot, który z otwartą przyłbica wprowadził do parlamentu mniejszości seksualne, jakby nie dostrzegał, że geje od wieków są na pierwszym planie w jednej z najstarszych polskich instytucji , jaką jest kościół. Tam, no żeby górnolotnie nie przedobrzyć, geja wyniesiono na ołtarze i to dosłownie i w przenośni. Uświadomiłam sobie to podczas dzisiejszej mszy w kościele. O 6-tej rano na zapadłym Podhalu mszę odprawiał ksiądz, który miał i głos geja i jego ruchy. Wszystko wskazywało na to,że celebrant jest zniewieściały. No i co Panie Januszu... na tym ciemnym Podhalu ani nikt zdziwiony nie był, ani zgorszony. Wszyscy klękali i wstawali zgodnie z rytuałem, nikt się. nie krzywił i nie grymasił. Znaczy podejrzenia o homofobię , którymi tak często sa ferowane bez jakiejkolwiek racji mogą jednak byc z gruntu rzeczy fałszywe, bo Pan panie Januszu Palikocie widzi na tym Podhalu to tacy ludzie, że im to nie wadzi kto z kim spi i dlaczego, ale zasady mają: jak karta na stole to karta stół, prawda?
Dotarło też do mnie i to, że księża jako dobrze wykształceni jako pierwsi wcielili zasadę nie ingerowania w sprawy intymnego pożycia i jak widać kolega/koleżanka na ołtarzu im nie przeszkadza i nie robia ani rabanu, ani się tym chwalą. To taka najstarsza nowoczesność, która chyba niektórzy chcą odkurzyć raz na zawsze.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz