środa, 2 listopada 2011
Tadam:))
JA przyjedzie. Fakt dopiero w południe, ale przyjedzie. Mogę być spokojna o Didi. UFF. mogę jechać do tej mojej Warszawy bez większego skrepowania. Kocham tego JA. Chociaż czasem na to nie zasługuje, ale tylko czasem. Złapałam głębszy oddech i tak jakoś zrobiło mi się lżej.
Nawet spacer z Didi po lesie nie przyniósł mi takiego ukojenia , jak wiadomość od JA, że przyjedzie . Zabieram się za moje szpargały. Co mi tam ,teraz wszystko musi być the best. Mój kochany promyczek. Takich kilka zwykłych słów, a we mnie zrodziła się nowa energia. Dobrze JA, że jesteś, a już wydawało mi sie, ze nie uda mi się pokonać tego zawracania Wisły kijem .Tadam....ale się cieszę
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz