środa, 7 grudnia 2011
i w końcu śnieg
Rano obudził mnie skrzyp łopat śnieżnych. ktoś czyścił za oknem chodnik.Wczoraj w nocy spadł pierwszy śnieg, dziś jest go już ponad 10 cm . Najbardziej z takiego obrotu sprawy o 5-tej rano cieszy się Daisy. Wesoło merda ogonkiem i pakuje ten swój nochal w śnieżne mini zaspy, wydając radosne okrzyki. Przed blokiem uruchomiono dekoracje, ale tak, żeby tylko było, albo żeby się nazywało że jest. Na wietrze dyndają bez smaku i pomysłu powieszone gwiazdki i lampy na jednym drzewie. Dyndają tak od roku, nikt nie zdejmował ich przez całą poprzednia zimę, ani wiosna, dyndały tak latem i jesienią, a wczoraj rano w końcu podpięto je do prądu. W centrum miasta tez lepiej nie jest. Taki zwykły kapiszon świetlny.Dekoracje ze świateł Ratusza Miejskiego bardziej wskazują wejście do szaletu publicznego niż ozdabiają. Nie wiem kto czy co ponosi odpowiedzialność za taki stan rzeczy. Niechlujstwo plastyków czy kumoterstwo urzędnicze. W oczach mam jeszcze kaskady świateł dekoracji bożonarodzeniowych z Warszawy. Od razu ma człowiek ochotę żyć. Na tej zapadłej prowincji wszystko szare paskudne, bez smaku i rozmachu... fatalne! Po weekendowych wojażach z JATE straciłam serce do bylejakości. Zresztą nie tylko do tego. Ostatnie mikołajki spędziłam przy wielkim worku czekoladek wszelkiej maści. Zabawa była przednia.Wielką radość sprawiało mi rozpakowywanie czekoladek z tych ich cudnych złotych sreberek i rozrzucanie papierków, wpychanie do ust nie mieszczących się czekoladek, zwłaszcza, że były to nie moje usta a usta JATE. Ćwiczenie celności doprowadzało nas od łez . Po zjedzeniu czekolady za dużo celność jest odwrotnie proporcjonalna do zawartości endorfin w organizmie. BO i JO i Szala wolały siorbać wino i generalnie wcale nie było im do śmiechu. Za to MC, Barry ja i JATE dostaliśmy od tych słodyczy małpiego rozumu. Nie mówiąc już o tym, że nawet zrobiliśmy sobie zawody czekoladowe. Słodkości zjadłam najwięcej, ale następnego dnia stwierdziłam bezapelacyjnie, że kac jest lżejszym zjawiskiem niż przesłodzenie organizmu. Biedne dzieci musza mieć zdrowie, żeby tak się opychać. Na szczęście rano, przed wyjściem do pracy JATE wpadł na genialny pomysł i zastukał do mnie z wielkim dymiącym kubkiem mleka. Pomogło na kilka godzin. Tak na marginesie JATE chyba stara się mnie oczarować i każdego dnia mówiąc między nami coraz lepiej mu to idzie. Śnieg... biały puszysty śnieg ... udowodniono, że to on zdejmuje z nas wszelkie ujemne ładunki i powoduje, że stajemy sie łagodni, przytulni i uśmiechnięci. Śnieg...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz