To zmykam na śniadanie: dziś dwie kromki grahama z masłem i pomidor oraz zielona herbata.
niedziela, 4 marca 2012
Bez spalania
Bywają w życiu takie momenty kiedy trwa totalny stop. Tak jest z moim organizmem. Może powinnam powiedzieć dzięki Bogu, że nic specjalnie się w nim nie zmienia. Tyle tylko, że ja z tych niecierpliwych jestem. Cha! Żeby to tylko z niecierpliwych. Jestem jak koń narowisty. Chciałabym wszystko na już i na wczoraj. Tymczasem mój organizm włączył sobie stopa i sobie drzemie. Żadnego spalania, żadnego zrzucania. Źle nie jest. Noszę rozmiar 40, jak nosiłam . Ostatnio w wysyłkowym Domu Hallens kupiłam jeansy różowe nr 40 i błękitne nr42, oraz białą koszulkę Preve nr40. Miałam wielkie opory, kiedy wyjęłam rurki jasnoróżowe . Byłam pewna , że mogą być kłopoty z włożeniem ich . Tymczasem okazało się, że wyglądające mikroskopijnie rureczki leżą idealnie, za to błękitne jeansy są odrobinę za luźne- no ale mają inny krój i w efekcie mogą być. W mojej szafie mogę przeprowadzać spokojnie rewolucję. Większość rzeczy nadaje się tylko do tego, żeby je albo rozdać, albo wyrzucić. Wdiecie niewiele wprowadziłam zmian. Może trochę ostatnio wydłużyłam trasę spacerową, tyle, że to bardziej wynik pięknej pogody i stukającej do wszelkich możliwych drzwi wiosny, niż potrzeba większego ruchu, chociaż ostatnią zachciankę chętnie spełniam .... Patrzę na półki sklepowe pełne łakoci przypominających o świętach wielkanocnych. Mino wszystko mam takie postanowienie , zwyczajnie nie utyć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz