Roześmiane niebo, świergot ptaków, słońce. ... Jeszcze rano pod butami trzeszczą kryształy lodu, ale w powietrzu czuć wiosnę i to , że idzie wielkimi krokami, ze zbliża się nieuchronnie. Puściły lody na Białym Dunajcu... Tak mi brakowało tego szumu wody. Mimo totalnego jeszcze chłodu ta piękna zapowiedź wiosny zupełnie pochłonęła mnie . Uśmiecham się nawet do swoich myśli, w ręku roztapiam zalegający jeszcze śnieg. Wiosna , wiosna , wiosna ... wszystko we mnie śpiewa.
Tyle różnych spraw z okazji tej wiosny zrobiłam. Kupiłam sobie różowe jansy. Nie byłam przekonana, ale chciałam takie mieć i okazało się, że to wcale nie taki głupi pomysł, tyle, że nie na wiosenną chlapę. Moje buty mimo, że sięgają mi za kolana nie uchroniły spodni przed fontannami wody wypryskującej spod kół aut, ale wyprałam i znowu są wiosennie różowe. Nawet moja Di kiedy jestem w różowych spodniach nie staje na dwóch łapach - wie, ze tego nie znoszę . Zresztą Di tez ma wiosenny prezent. Właśnie została zaszczepiona. To tez osiągnięcie ostatnich dni. Szczepienie zniosła bardzo dzielnie. zresztą ona uwielbia wizyty w lecznicach weterynaryjnych, ...co za pies!?... Umówiłam tez się z Panem weterynarzem, że za jakiś czas zajrzę i zrobimy Di testy alergiczne. Di czochrała się niemiłosiernie ostatnio , a mnie od tego jej czochrania swędzi cała skóra. Testy jednak mogą okazać się zbędne , bo Di po ostatnich zastrzykach tak normalnie jakby przestała i czochranie już nie jest jej ulubionym zajęciem....
Wiosna ,,,,Jest takie wewnętrzne we mnie przekonanie, że musi być dobrze i już.... i tej mojej wewnętrznej radości nich nikt nie waży się popsuć
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz