Zanosiło się od kilku dni na porządna majową burzę. Wczoraj kilka błyskawic rozdarło niebo. Dziś tylko grzmi. Czasem pokropi i znowu cisza. JA sobie poszedł . Jestem nadal na niego zła. Miał jechać , tymczasem szwenda się z kolegami. Mówi, że to z powodu tego, że jutro ma nerwowy dzień, że tak odreagowuje. Bardzo się staram, żeby to zrozumieć, naprawdę bardzo.Nie mogę spać w nocy, nie mogę jeść. Wszystko wskazuje na to, że zżera mnie stres.
Pomyśleć, ze chyba bardziej przezywam wydarzenia JA niż swoje własne.Co tu kryć trzęsę portkami. Od czasu do czasu przerzucam swoją uwagę na inne sprawy i to pozwala mi przetrwać.
Burza ... zjawisko rozładowania, albo raczej wyładowania ....Takie symptomatyczne teraz w moich odczuciach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz