Po toastach , nocy pełnej wybuchów i szczekania psa mam dość .. Rano z przyjemnością wtopiłam się w ciszę.W południe toast noworoczny wzniosłam lampka czerwonego 13 letniego wina.... Mam tylko jedno noworoczne marzenie. Nic wielkiego. Przyziemne jak cała przyziemność .Nie ma w nim ani błysku, ani blichtru, ani slendoru. Jest za to troska o każdy dzień ...
Jak mantrę powtarzam sobie życzenia: a w Nowym Roku szczęścia na każdym kroku i cicho wymieniam moje najgłębsze życzenie.
Jak dziecko się łudzę, że to maleńkie pragnienie jest warte wszystkiego, że się spełni, chociaż maleńkie, chociaż dla innych niezauważalne.... Uczepiłam się jak nieprzytomna pragnienia , jednego pragnienia , tak od pierwszego dnia Nowego Roku i to nic, że on maleńki, że jeszcze w bąbelkach i pianie , przecież już jutro będzie o cały dzień starszy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz