Miało być hucznie i z fajerwerkami. Jest tylko zimno. Di marzną łapy. Mnie zresztą tez. kiedy Di ma dość skuczy, piszczy, wyłącza jedną z łapek i żali się tak, że wszyscy zwracają na nią uwagę... a ja?... cóż biorę pod pachę psa i niosę, a i tak wychodzę na wredna sukę, co to psa wzięła na taki mróz... Jak to jest, ze wszyscy współczują psu, a mnie nikt. Czy tak w ogóle ktoś przypadkiem zauważył, że zgubiłam rękawiczki i tak jak ten mój pies mam ochotę skuczeć? ...Co za świta , psu to się współczuje, a człowiekowi nie..
Na szczęście to był ostatni dzień zwariowanego mrozu. według meteorologów idzie ciepełko i ta myśl
wprowadza mnie w dobry nastrój . Byle do wiosny...
a rękawiczki i tak sobie kupię...mam je na oku:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz