Zasnęłam snem sprawiedliwego. Obudziłam się dziś rano o drugiej . Pies nie wyprowadzony i w ogóle . Jak to się stało nie wiem.
Pamiętam, że tylko na chwilkę wsunęłam się pod kołdrę i przespałam do rana.
Spacer o czwartej nad ranem ...ciemno jak w nocy. Tyle tylko, że ludzi ani śladu Obmachałam , co obmachac powinnam i kije już stoją gotowe do wyjścia. Mrozik jeszcze spory... no , ale zapowiadają ocieplenie.
Boże tak bym chciała mieć chociaż miesiąc spokoju od tych wszystkich trudnych rzeczy.
Zaraz rano wypiłam galaretkę rubinowa i jestem cała uśmiechnięta. Niech ten tydzień będzie fajny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz