Szkoda, już nawet się uśmiechałam.Teraz znów mam ten charakterystyczny ściskoszczęk.
Taka się czuje wyizolowana, niechciana odepchnnięta.
Często spaceruje. Powiem bardzo często. Jakaś dziwna moda ostatnio panuje na brzuchatych facetów i brzuchate baby. Kurcze gdzieś tam w środku bardzo sie cieszę , że już do tego bogato brzuchatych nie należę.
To takie fajne uczucie,kiedy wkładam spodnie i okazuje się, że właśnie to co kiedyś miałam w pasie mam teraz w najszerszym miejscu w biodrach.
Centymetra też rzadziej używam. Dzis wzięłam do ręki mojego żółtego katorżnika z premedytacją. W pasie mam jeszcze dużó , bo 73 cm w biodrach 96 cm i tyle samo w biuście... Pomyśłeć kiedyś , że te wymiary 90-60-90 w ogóle nie były dla mnie dostępne, a teraz piszę sobie 96-73-96 różnicę też moge zapisać 6-13-6. Tak po prawsdzie dodam, że jeszcze kilka lat temu w pasie miałam jak dobra świnka 132 cm... ot i prawda o mojej otyłości.
Wszystko ma jednak swoją cenę. Znów po nocach sni mi się jedzenie. Znowu jestem głodna. Znowu mogłabym opowiadac o zapachu potraw całymi dniami.
Najgorsze są momenty tej niesamowitej trzęsawki. Jest mi wtedy tak niewyobrażalnie zimno. Mojego tate przed śmiercią też tak telepało- uśmiecham się do tej myśli.
Na rękach znac mi każdą żyłkę.Fajnie dotąd nie wiedziałam , że mam.
Na rękach znac mi każdą żyłkę.Fajnie dotąd nie wiedziałam , że mam.
Wystarczy jednak, że zatrzymam się w pobliżu otyłej osoby i już czuję się jak grubas i patrzę na siebie z odrazą. Mam z tą moją fobią, co mieli miec wszyscy.
Do kalendarza w necie wpisałam wszystkie posiłki, tak dla równowagi. Te puste słowa zastępują mi jedzenie. Uśmiecham się jak skrzywdzone dziecko. Tak trudno zauważyć , że nie mam na życie?
Poza tym gruba jestem. Nic mnie nie cieszy. Wszystko przyszlo za późno, jak wiele rzeczy w moim życiu, no i jest bezużyteczne.
Nie chudne , nie tyje , nie jem- 3xNIE , o dziwo nie dało pozytywnej refleksji pod tytułem i dobrze mi z tym.

Im wieęcej sobie będziesz zabraniała tym chyba gorzej.... A może jednak nie odmawiać sobie tego co kochasz a tylko rozsądnie tym zarządzać i serwować w bardzo małych porcjach ? Karmisz wyobraźnię strachem, że znowu utyjesz...Strach Osłabia nie daje sił, boisz się otyłości, otyłych... Karm świadomośc pozytywnymi stronami jedzenia, jego pięknem, smakiem , zapachem.... Tylko mniej i rzadziej...Ale nie brnij w zakazy bo to się źle skończy.... Żongluj jedzeniem smacznym wartościowym i tym zakazanym też na równi z ruchme i aktywnością fizyczną :) :* Będzie Dobrze ....
OdpowiedzUsuńTylko głód u mnie skutkuje ...kocham jeść... ale nie chcę wyglądac jak ktoś obcy ...już to przerabiałam... brzydze się sobą , kiedy patrzę w lustro i widze spływającego tłuszczem potwora ...sory , ale tak mam
Usuń