Nie śpię drugi tydzień. Ciągle mnie coś męczy.. Podobno to brak wiedzy, elementarnej wiedzy, a tak na dobrą sprawę to sie martwię, o moje wielkie Yetti.
Niby dorosłe to Yetti , niby niech robi co chce, ale kurcze blade ....no co mam powiedziec , ze jak jego tatuś?
Tak się zastanawiam jak to jest, ze kochamy jeszcze tych, ktorzy tylko nas rania , no jak to jest kurka wodna.?
Czy ja na ten przykłąd nie zasługuje na jakiś uśmiech losu? Na odrobinę normalności w moim pojęciu?... No nie zasługuję? anioł ze mnie przecież.
Z tego niedospania to mam omamy wzrokowe. dziś w sklepie widziałam moją "siostrę" . Fata morgana 300 km od miejsca zamieszkania. Bardzo podobna. Na kartofelka jak jej mąz mówi wycięta , znaczy Bob w kilku kolorach . Śp tato by powiedził, a co ty kartofelku kaśtunka ???
W końcu od poniedziałku przygotowanie do świąt. nareszcie te najprzyjemniejsze rzeczy, bigos już nastawiam jutro to akurat na świeta sie przegryzie. Uszka , czerwony barszczyk .
By łam dziś sprawdzic , rybki dla mnie się czyszczą i będą ekstra, znaczy karp i pstrąg - myśle , ze dopiero się zdecyduje w chwili zakupu. Jeszcze tylko marchewki, pietruszki i takie tam .... będzie sałatka jarzynowa, suróweczka , ziemniaczki .... i żebym z tego wszytskiego nie zapomniała o opłatku...
Wielkiego żarcia nie będzie. jedno ciasto i chwatit. Kolacja wigilijna skromiutka... O!!! jeszcze się nie zaczęły a ja już skończyłąm :))) ekstra czarująco ... Nie mam zamiaru w tym roku szaleć, chociaż mam ochotę na szaleństwo, ale finanse mnie nie puszczają raczej. ... tęsknie tygrysku bardzo!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz