Strony

www.jooble.org

czwartek, 23 stycznia 2014

Maszeruję

Dotąd nie miałam czasu, żeby spacerować. Zaczęło się od choroby zaraz przed świętami. Potem poszło!... Trudno było mi sie zebrać. Początek roku tez miałama fatalny.

No , ale uczucie brzydliwego przepełnienia nie dawło mi normalnie żyć ... i w końcu mimo ataku zimy wróciłam. Raz dziennie spaceruję jakieś trzydzieści minut po lesie. Na razie niewiele , ale niestety utrzymanie czterech, a w porywach pięciu  istot na jednych barkach to troche nawet dla takiej Pstrowskiej jak ja za dużo....

Dwa dni marszruty juz zrobiły swoje. W spodniach pojawił się luz... a moje wilcze głody zaspakajam burakami, marchwią z jabłkiem czy bananami w jogurcie greckim, albo sałatkami z kapustą.Po nocach nadal mi sie śnią pyszności.: torty, kanapki z McDonalda, Wrapy, Tortille i kebaby... na razie jednak nie moge sobie na to pozwolić.
.

Martwie się  ...tu mogłabym całą litanię napisać, ale po co... co kogo obchodzą moje zmartwienia....ważne , zeby znajdować pozytywy w tych trudnych sytuacjach. Ciągle przywołuję sobie obrazy z filmu o istotkach, które by uratować świat musiały zacząć razem w jenym celu dążyć.
Nie żalę się na nic. Mam tylko nadzieje, ze życie odda w dwójnasób , a może i wielokrotnie tym, którzy krzywdę mi robili.

Ważne jest to, ze uczucie nalania się zmniejsza. Tu jednak się boję , ze może to być kwestią przyzwyczajenia... ale sprawdzam każdego dnia. Znów sypiam z centymetrem i dotąd będe walczyć aż
powróce do stanu, kiedy czułam się świetnie ...a tak na marginesie teraz odchudzam też mojego psa...biega wiięcej to robi się smuklejsza:), a ja od podnosznie patyczków , lepienia śnieznych kulek do zabawy jestem dużo bardziej zwinna. Trzymajcie za mnie kciuki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz