Wiosna pewnie przeszłaby niezauważenie, gdyby nie jakaś dziwna zmiana w moim otoczeniu. Nie mogę się oswobodzić od tej myśli. Ciągle gdzieś tam mój swobodnie wędrujący strumień zbacza . Kłopotliwe to trochę i takie wbrew mnie. W moim życiu przecież wszystko musi być zaplanowane , zaprogramowane.... a tu masz ci los...
Kiedyś taki stan uznałabym za zauroczenie, potrzebną odmianę teraz jestem wkurzona . Nie mogę kontrolować swoich myśli. Nie no to jest kurcze wredne . Chcę czy nie chcę biegną same w tamtą stronę . Skoncentrować się nie mogę. Dobrze, ze jakoś specjalnie nie muszę ...
Zasnąć też się boję. Zasypiam w ambitnym projekcie , a budzę się na manowcach ... O Kurcze co z tym zrobić ...może jakaś witamina na to jest?
ZAKOCHANA !!! Ja znam tylko jedno wytłumaczenie trzeba kocha mocno i namiętnie.a to z czasem minie. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuń