Noc miałam potworną . Obudziłam się z jakimś takim uczuciem suchości w gardle, bólem prawej strony i potwornym zimnem. Gorąca herbata i dodatkowa kołdra załatwiły sprawę . 6.16 byłam na nogach. Nawet przy zmianie czasu mój organizm budzi się o tej porze . Gorąca herbata i jak zwykle od tygodnia( i ciut )biegamy z Di( moja cocker spanielka ) ... Takie biegi na sześć nóg nawet w trudnych momentach podtrzymują na duchu , ale i wkurzają .
Kiedy wybiegałam z domu w RMF.FM skończyły się wiadomości o 7.00 i dyżur obejmował kolejny prowadzący ( chyba Daniel Dyg) , no ale bieg trwał krótko, bo Di akurat miała większą potrzebe i musiałam nie dość , ze odczekać to jeszcze znaleźć śmietnik , żeby nieczystości wyrzucić, zresztą takich postojów miałam kilka ... Kiedy zaczynałam na nowo biec była 7.17 i nadal byłam pod domem.
W życiu się tak nie bałam, kiedy prowadzący podawał kolejny raz czas. Nie wem czemu ubzdurałam sobie, że wczoraj to ja pewnie źle spojrzałam na zegarek i te 41 minut to z pewnością jest za krótko na to moje bieganie. Kiedy dobiegłam na Platformę widowkową i odpoczywałam speaker oznajmił, ze jest 7,25 .... Matko jedyna w życiu się tak nie bałam, że przekroczę limit.
W mieszkaniu byłam dokładnie o 7.43 no i katastrofa : zimny prysznic w niedzielę jest tragedią .
Pozytywy na dziś : Poraz pierwszy poczułam , ze mam pupę .Tak zabawnie biegało mi coś w tych okolicach i bawiło mnie przy każdym zbiegu i podbiegu. Przybiegłam w mokrym podkoszulku ,leginsach i czapce , a nawet skarpetki można było wykręcać. Dziś zauważyłam , że brzuch mam wyraźnie mnie obwisły, a to mnie najbardziej cieszy, tak jak i to , ze rano mam zaliczone już 4 km . Dzięki RMF.FM sprężałam się bardziej niż mogłam , bo tak naprawdę dziś już miałam ochote spasować- tym większe dzięki.
W każdym razie padłam dziś w domu i chociaż ani ręką ani nogą ruszyć nie mogę to jestem szczęśliwa jak nigdy dotąd
Kiedy wybiegałam z domu w RMF.FM skończyły się wiadomości o 7.00 i dyżur obejmował kolejny prowadzący ( chyba Daniel Dyg) , no ale bieg trwał krótko, bo Di akurat miała większą potrzebe i musiałam nie dość , ze odczekać to jeszcze znaleźć śmietnik , żeby nieczystości wyrzucić, zresztą takich postojów miałam kilka ... Kiedy zaczynałam na nowo biec była 7.17 i nadal byłam pod domem.
W życiu się tak nie bałam, kiedy prowadzący podawał kolejny raz czas. Nie wem czemu ubzdurałam sobie, że wczoraj to ja pewnie źle spojrzałam na zegarek i te 41 minut to z pewnością jest za krótko na to moje bieganie. Kiedy dobiegłam na Platformę widowkową i odpoczywałam speaker oznajmił, ze jest 7,25 .... Matko jedyna w życiu się tak nie bałam, że przekroczę limit.
W mieszkaniu byłam dokładnie o 7.43 no i katastrofa : zimny prysznic w niedzielę jest tragedią .
Pozytywy na dziś : Poraz pierwszy poczułam , ze mam pupę .Tak zabawnie biegało mi coś w tych okolicach i bawiło mnie przy każdym zbiegu i podbiegu. Przybiegłam w mokrym podkoszulku ,leginsach i czapce , a nawet skarpetki można było wykręcać. Dziś zauważyłam , że brzuch mam wyraźnie mnie obwisły, a to mnie najbardziej cieszy, tak jak i to , ze rano mam zaliczone już 4 km . Dzięki RMF.FM sprężałam się bardziej niż mogłam , bo tak naprawdę dziś już miałam ochote spasować- tym większe dzięki.
W każdym razie padłam dziś w domu i chociaż ani ręką ani nogą ruszyć nie mogę to jestem szczęśliwa jak nigdy dotąd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz