Za oknem jakoś tak deszczowo i zimno brrr... pomyślałam wybiegając z domu. Podjęłam dzis ambitny plan zmierzenia czasu, jaki potrzebuję, zeby przetruchtać trasę z domu - do rezerwatu - do domu.W duchu modliłam się , zeby się nie okazałao, ze ci którzy idą pokonują ją na mapie w czasie krótszym niż ja truchtając ....
Już szukałam wymówek... a to pies mnie zatrzymuje , bo siku kupa i powąchać , a to za długo lampię się w cudne widoki na platformie widokowej , a to...
i tak obmyślając truchtałam i się zapominałam i dobiegłam do domu. Prawda jest brutalna : łącznie ze wszystkimi odpoczynkami czy to z powodu psa, czy to z powodu mnie i wizytą w toalecie dziś trasę przebiegłam w 41 minut. Żaden rekord, ale ... jak na kogoś kto nie biegał uważam , ze wynik jest znośny . szczerze powiedziawszy myślę, że to nawet mały sukces, bo założeniem w tym tygodniu było pokonanie trasy od lampy przy Sikorskiego do bramek przy moście, a tu biegam od domu do Boru ... nie jest źle, a wręcz nieprawdopodobnie dobrze i na dodatek co rano mam na liczniku 4,1 km
Pozytywy na dziś : Bolą mnie wszystkie stawy , nawet te w rękach , czuję jak pracuje śróstopie , strzyka mnie w kolanach , czuję, ze mam kości miednicy i bioder i znika mi brzuch - codziennie troszkę .... a poza ty moja skóra już nie jest tak obleśnie obwisła ... że co , że cieszę się , bo czuję wszystkie kośc? ... no pewnie był czas , że byłam jedną wielką górą tłuszczu i niczego nie mogłam się doszukać , a teraz z radością sprawdzam czy wszystko w moim szkielecie jest na odpowiednim miejscu.
Już szukałam wymówek... a to pies mnie zatrzymuje , bo siku kupa i powąchać , a to za długo lampię się w cudne widoki na platformie widokowej , a to...
i tak obmyślając truchtałam i się zapominałam i dobiegłam do domu. Prawda jest brutalna : łącznie ze wszystkimi odpoczynkami czy to z powodu psa, czy to z powodu mnie i wizytą w toalecie dziś trasę przebiegłam w 41 minut. Żaden rekord, ale ... jak na kogoś kto nie biegał uważam , ze wynik jest znośny . szczerze powiedziawszy myślę, że to nawet mały sukces, bo założeniem w tym tygodniu było pokonanie trasy od lampy przy Sikorskiego do bramek przy moście, a tu biegam od domu do Boru ... nie jest źle, a wręcz nieprawdopodobnie dobrze i na dodatek co rano mam na liczniku 4,1 km
Pozytywy na dziś : Bolą mnie wszystkie stawy , nawet te w rękach , czuję jak pracuje śróstopie , strzyka mnie w kolanach , czuję, ze mam kości miednicy i bioder i znika mi brzuch - codziennie troszkę .... a poza ty moja skóra już nie jest tak obleśnie obwisła ... że co , że cieszę się , bo czuję wszystkie kośc? ... no pewnie był czas , że byłam jedną wielką górą tłuszczu i niczego nie mogłam się doszukać , a teraz z radością sprawdzam czy wszystko w moim szkielecie jest na odpowiednim miejscu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz