Jednego dnia gorzej drugiego lepiej. Moja noga dostarcza mi sinosuidalnych wrażeń. Kostka jest nadal opuchnięta , ale nie mam zapasowej nogi, żeby bolącą podmienić. Noga nogą , a święta świętami i wyglądać trzeba, a na dodatek nikt nic za mnie nie zrobi.
Dziś planu jeszcze nie wykonałam , ale zbliżam się do finału. Właśnie przygotowuję pościel. Wrzucę do pralki , a w międzyczasie umyję podłogi i wypiorę dywanik. Miałam ambitny plan iść do spowiedzi i poszłam . W ineternecie stało, ze ksiądz spowiada od 8.00 do 11.00 , ale jak się okazuje to zwykłe oszustwo. W kościele parafianie czekali , a księdza nie było widać. Wysłali nawet umyślnych, żeby zapytali, ale ksiądz ich zbył i powiedział, zę już nie będzie spowiadał i dopiero o 20.00.
Wkurzyłam się i wyszłam z kościoła z hasłem olać księdza i zapomniałam się ugryźć w język no i dodałam: " Co sobie ksiądz kurna myśłi, że wszyscy jak on nie mają nic innego do roboty jak na piernatach jaja wysiadywać? ... Było się ugryźć w język ?,.. Było, ale poszłooo w eter... i przepadło. Wszystko dlatego, że chciałam odwiedzić najnowsze cudo architektury sakralnej w mojej okolicy, a nie kościół w swojej parafii. Do parafii też raczaj boję się wchodzić.
Po ostatnim numerze, kiedy to nieopatrznie wracając skądś , gdzie załatwiałam sprawy wstąpiłam do kościoła , bo akurt mi się przypomniało, ze nie byłam jeszcze u spowiedzi , a święta na karku. Pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że tak po drodze okazjonalnie i wielkiej promocji kupiłam dwa całkiem oskubane kurczaki, które mi pani zapakowała w dwie transparentne reklamówki . Zaaferowane faktem spowiedzi o trzymanych nielotach zapomniałam i wparowałam do kościoła wprost przed konfesjonał .
Kiedy oceniałam czas stania w gigantycznej kolejce ksiądz nagle zrobił sobie obiadową przerwę i wyszedł z konfesjonału,Trzeźwo oceniając sytuację stwierdziłam, że aż tyle czasu to ja niestety nie mam i kiedy rzuciłam okiem na krzepko dzierżone torby zobaczyłam , że ptaszęta zaczynają przeciekać i wygląda jakbym miała niekontrolowany okres . Poza tym stuknęłam się w czoło. O ja paskuda, weszłam do kościoła z gołym ptakiem . Szybko się zwinęłam zaraz za księdzem , zanim się zrobiła poruta z powodu nieplanowanej przerwy.
Kolejny raz , kiedy poszłam do spowiedzi pech chciał, że wzięłam ze sobą mojego psa. Psa przywiżałam w bezpiecznym miejscu, ale nie wzięłam pod uwagę , że czasem w kościele dzwony dzwonią . Trzeba się jednak w czepku urodzić , zeby dokłądnie w tym momencie , kiedy dochodzi Twoja kolejka i klękasz przy konfesjonale rozdzwoniły się właśnie kościelne dzwony.
Mojej psinie dzwony się spodobały i wył jak oszalały, a ja tu księdzu do ucha szepczę : Obraziłam Pana Boga następującymi grzechami,... Mocno zwiększając tempo dobrnęłam w końcu do więcej grzechów nie pamiętam , ale księdzu się pytanie nasunęło i ze stoickim spokojem zaczyna rozpamiętywac i pouczac , a tu dzwony biją , pies wyje ludzie zdezorientowani patrzą jeden na drugiego, szukają winowajcy, a winowajca klęczy przy konfesjonale i jest akurat w trakcie spowiedzi....
Rozgrzeszenie z pewnościa dostałam w pierwszej kolejności za szczerość, kiedy się przyznałam, ze to mój pies wyje. Wyobraźcie sobie, że kiedy wstałam z klęcznika dzwony bić przestały , a mój pies zawodzić . Trzeba mieć pecha, zeby trafić w sam środek takiej kabały.
Teraz na ten przykład mi się przypomniało, ze podczas ostatniej spowiedzi ksiądz mi powiedział, zebym przyszła jak nagrzeszę ... Może ten dzisiejszy ksiądz to był ten właśnie z ostatniej spowiedzi. Przecież to jest niemożliwe, żeby ksiądz poszedł sobie na wagary w trakcie dyżuru....
Pozystywy na dziś? Jestem umówiona do fryzjera na potem . Mam wszystko potrzebne do sałatek : z miętą , rzerzuchą i kapustą pekińską - wszytko poza oliwą czy olejem , no i rzerzucha mogłaby też szybciej rozsnąć . Teraz kończę swój plan i wieczorem pójdę z Di na dłuższy spacer.... Psina trochę zdezorientowana jest. Zrobię może drugie podejście do spowiedzi , ale nie obiecuję sobie, ze będzie skuteczne , ale nawet jeśli nie pójdę do tej spowiedzi to przecież znowu aż tak nie nagrzeszyłam , zeby nie świętowac .
Dziś planu jeszcze nie wykonałam , ale zbliżam się do finału. Właśnie przygotowuję pościel. Wrzucę do pralki , a w międzyczasie umyję podłogi i wypiorę dywanik. Miałam ambitny plan iść do spowiedzi i poszłam . W ineternecie stało, ze ksiądz spowiada od 8.00 do 11.00 , ale jak się okazuje to zwykłe oszustwo. W kościele parafianie czekali , a księdza nie było widać. Wysłali nawet umyślnych, żeby zapytali, ale ksiądz ich zbył i powiedział, zę już nie będzie spowiadał i dopiero o 20.00.
Wkurzyłam się i wyszłam z kościoła z hasłem olać księdza i zapomniałam się ugryźć w język no i dodałam: " Co sobie ksiądz kurna myśłi, że wszyscy jak on nie mają nic innego do roboty jak na piernatach jaja wysiadywać? ... Było się ugryźć w język ?,.. Było, ale poszłooo w eter... i przepadło. Wszystko dlatego, że chciałam odwiedzić najnowsze cudo architektury sakralnej w mojej okolicy, a nie kościół w swojej parafii. Do parafii też raczaj boję się wchodzić.
Po ostatnim numerze, kiedy to nieopatrznie wracając skądś , gdzie załatwiałam sprawy wstąpiłam do kościoła , bo akurt mi się przypomniało, ze nie byłam jeszcze u spowiedzi , a święta na karku. Pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że tak po drodze okazjonalnie i wielkiej promocji kupiłam dwa całkiem oskubane kurczaki, które mi pani zapakowała w dwie transparentne reklamówki . Zaaferowane faktem spowiedzi o trzymanych nielotach zapomniałam i wparowałam do kościoła wprost przed konfesjonał .
Kiedy oceniałam czas stania w gigantycznej kolejce ksiądz nagle zrobił sobie obiadową przerwę i wyszedł z konfesjonału,Trzeźwo oceniając sytuację stwierdziłam, że aż tyle czasu to ja niestety nie mam i kiedy rzuciłam okiem na krzepko dzierżone torby zobaczyłam , że ptaszęta zaczynają przeciekać i wygląda jakbym miała niekontrolowany okres . Poza tym stuknęłam się w czoło. O ja paskuda, weszłam do kościoła z gołym ptakiem . Szybko się zwinęłam zaraz za księdzem , zanim się zrobiła poruta z powodu nieplanowanej przerwy.
Kolejny raz , kiedy poszłam do spowiedzi pech chciał, że wzięłam ze sobą mojego psa. Psa przywiżałam w bezpiecznym miejscu, ale nie wzięłam pod uwagę , że czasem w kościele dzwony dzwonią . Trzeba się jednak w czepku urodzić , zeby dokłądnie w tym momencie , kiedy dochodzi Twoja kolejka i klękasz przy konfesjonale rozdzwoniły się właśnie kościelne dzwony.
Mojej psinie dzwony się spodobały i wył jak oszalały, a ja tu księdzu do ucha szepczę : Obraziłam Pana Boga następującymi grzechami,... Mocno zwiększając tempo dobrnęłam w końcu do więcej grzechów nie pamiętam , ale księdzu się pytanie nasunęło i ze stoickim spokojem zaczyna rozpamiętywac i pouczac , a tu dzwony biją , pies wyje ludzie zdezorientowani patrzą jeden na drugiego, szukają winowajcy, a winowajca klęczy przy konfesjonale i jest akurat w trakcie spowiedzi....
Rozgrzeszenie z pewnościa dostałam w pierwszej kolejności za szczerość, kiedy się przyznałam, ze to mój pies wyje. Wyobraźcie sobie, że kiedy wstałam z klęcznika dzwony bić przestały , a mój pies zawodzić . Trzeba mieć pecha, zeby trafić w sam środek takiej kabały.
Teraz na ten przykład mi się przypomniało, ze podczas ostatniej spowiedzi ksiądz mi powiedział, zebym przyszła jak nagrzeszę ... Może ten dzisiejszy ksiądz to był ten właśnie z ostatniej spowiedzi. Przecież to jest niemożliwe, żeby ksiądz poszedł sobie na wagary w trakcie dyżuru....
Pozystywy na dziś? Jestem umówiona do fryzjera na potem . Mam wszystko potrzebne do sałatek : z miętą , rzerzuchą i kapustą pekińską - wszytko poza oliwą czy olejem , no i rzerzucha mogłaby też szybciej rozsnąć . Teraz kończę swój plan i wieczorem pójdę z Di na dłuższy spacer.... Psina trochę zdezorientowana jest. Zrobię może drugie podejście do spowiedzi , ale nie obiecuję sobie, ze będzie skuteczne , ale nawet jeśli nie pójdę do tej spowiedzi to przecież znowu aż tak nie nagrzeszyłam , zeby nie świętowac .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz