niedziela, 29 maja 2011
Na cenzurowanym...?
Nigdy nie umiałam dogadywać się z babami. Kiedy ja o sprawach one o facetach. Kiedy ja o wyjazdach one o makijażach , strojach itd... Starałam się przestawić, ale kurcze nie mogę. Nic mnie nie obchodzą córy pazury, kolor lakieru, szmaty z obrębkami czy bez.
Jestem nieskomplikowana . Zwykła prostota jest dla mnie cenniejsza niż najbardziej wyrafinowane zawijasy. Nawet mam włosy proste jak drut, jednobarwne, najczęściej potargane. Makijaż sprowadzam do podkreślenia oczu i ust. Kiedy moje koleżanki kolekcjonują stosy szmat , ja biżuterię. Gdybym miała więcej kasy kolekcjonowałabym najnowsze samochody. Czytam książki zwane literatura ambitną, chociaż był czas, że na siłę czytywałam romansidła i był to czas największej nudy. Niczym niedźwiedź zapadałam w sen co dwie kartki, no i męczyłam książki . Miała to być pokuta za wszelkie złe i dobre sprawy. W efekcie stwierdziłam , że aż tak nie nagrzeszyłam.
Drażni mnie ta babska i zawiść i zazdrość i to święte oburzenie matron. Kiedy widzę przystojnego faceta mówię :prze skóra facet, albo wow wart grzechu, albo, że się nogi uginają. w końcu lubię jak wokół mnie jest coś ładnego. Na taki zachwyt kobiety reagują od razu : żonaty, zajęty....itd... cholera , a czy ja się pytam kto on zacz, tylko zauważam . facet w takiej sytuacji powie najwyżej niezła dupa i wszystko jasne, a baba skomplikuje od razu cały świat stosunkami , zależnościami itp pieprzotami. Gdyby jednak baba nie wiedziała kto to zacz to cholera poleci się dowiedzieć i kiedy już dawno zapomniałam o istnieniu gościa nagle się dowiaduje szczegółowo.. Szczerze powiem , że rzadko kojarzę o kim ten referat, ale co tam. Kiedyś dostałam prawie histerycznego ataku śmiechu. Historia jak z komedii. Wyprowadziło się mieszkające obok mnie małżeństwo. Mieszkanie kupił jakiś facet. Na dzień dobry spuściłam gościa po brzytwie sądząc, że facet z paczki moich eks sąsiadów .... O incydencie dawno zapomniałam . Gość mieszkał chwilę potem się wyprowadził.Mieszkanie chyba wynajął, ale nie mój pies nie moje pchły. Któregoś dnia okazało się , że moja eks sąsiadka przyleciała aż z drugiego końca miasta, żeby mi powiedzieć, że facet żonaty, że ma kochankę itd... no orzesz ty ! i po co mi ta wiedza ? ...
Znienawidzona jestem przez żony moich kolegów. Sama nie wiem dlaczego, przecież w ich obecności staram się być przynajmniej miła, ale nie sztuczna. Te , które mnie udają, że mnie tolerują. Najzabawniej jest wtedy , kiedy nie znam żony, ani de facto ona mnie tez nie i taka żona mnie nie znosi, a jeszcze ciekawiej jest wtedy, kiedy moja znajomość ogranicza się li tylko do znajomości telefonicznej ; jego na ten przykład znam z jakiegoś portalu i uwielbiam z nim rozmawiać , często gadam poprzez telefon lub skypa, a żona w tym czasie przeszukuje internet w poszukiwaniu mojego zdjęcia, wiadomości o mnie itd...i chce mężowi zabrać telefon, chociaż z reguły to on do mnie dzwoni i mnie już tak na zapas zwyczajnie nienawidzi szczerze. Co mam wówczas powiedzieć, że ?... uwierzy w prawdę, że dotąd nigdy nie widziałam jej męża i że tylko gadamy?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz