sobota, 11 czerwca 2011
W pół
Wieczory sobotnie.... Zaraz po stracie męża nienawidziłam sobót. Tak robiło się bezsensownie pusto. Dziś tylko niedziele są zbyt samotne. Tęsknię, chociaż to bez sensu. Taka cisza jak teraz jeszcze niedawno wywoływała u mnie łzy. Żal mi było czasu, który bezpowrotnie odszedł. Wspomnienia. Staram się nie myśleć.Nie przywoływać obrazów. Zwyczajnie żyć.... Na prostym stole, zwykłe rzeczy. Banalne prawda ?
Nawet szklanka soku jest tylko w połowie pełna, za to smakuje jak nigdy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz