Strony

www.jooble.org

sobota, 25 czerwca 2011

Wyciskanie powietrza

Problemy zaczynają się wtedy, kiedy dzień wcześnie pada a ja coś tam uszargam. Mówię oczywiście o moich wygodnych spodniach. Spódnice noszę do pracy, ale rzadko. W spodniach czuje się zdecydowanie swobodniej. Tymczasem po wczorajszych eskapadach i ulewach w mojej szafie zapas spodni skurczył się prawie do zera.Spódnica? ...Wprawdzie niedziela, ale jakoś tak bieganie z psem na 12 cm szpilach pachnie lekką przesadą. Że co ? że szpilki za wysokie ? Co z tego , że mam w nich 182 cm. Ważne , ze z tej wysokości panorama większa, a mnie się w nich chodzi wygodnie. Tyle, że kiedy rano wychodzę z psem i trochę biegam . Bieganie w szpilkach wprawdzie no problem , ale zwraca uwagę.... Los uwielbia drwić z człowieka. Kilka lat temu , dodam ładnych parę lat wyglądałam jeszcze przyzwoicie, chociaż chuda nie byłam .Nosiłam jeansy tzw. nieelastyczne. W końcu niestety pupa mi urosła , zamek pękł i w ogóle. Zamek wszyła mi mama,ale podała mi je z wszystko mówiącym uśmiechem: jak ty w to wejdziesz to ja jestem ksiądz proboszcz. Na moje szczęście wyjeżdżałam tego dnia i na wszelki wypadek wrzuciłam od razu spodnie do walizki. Przyznać muszę , ze nie wchodziłam w nie może ze trzy lata. Teraz same wpadły mi w ręce. Popatrzyłam sceptycznie na siebie, na spodnie. Stwierdziłam ; no skarbie chwila prawdy.Ryczysz z głodu po nocach to zobacz ile ci brakuje do grubej baby tłuściochu. Włożyłam jeansy. Obciągnęły się rureczki. Trochę kiedyś w nich było swobodniej, ale nie można mieć wszystkiego. Najdrażliwszy moment to ten z zapinaniem. Trochę musiałam wciągnąć powietrze, bo było go z pewnością za dużo. OK, spodnie zapięte . To ostatni etap przede mną . Zasuwacz, albo zamek jak kto woli. Na oko jakieś 5cm wynosi rozstęp pomiędzy ząbkami po zapięciu naturalnie spodni . No... Na stojąco nie ma mowy, ale usidławszy na fotelu i zsunąwszy się do pozycji leżącej zasunął się idealnie. Naturalnie ta pozycja nie była potrzebna mi dlatego, że były jakieś trudności, ale dlatego, żeby podczas zasuwania nie wkręciły się w tryby ozdobne kokardki przy moich majtkach. Yes! krzyknęłam.... i kurcze taka poczułam się zdyszana...ubieranie to ciężka robota w moim przypadku. Bardzo ciężka . Efekt? Ubieram psu szelki, biorę smycz , wrzucam bluzkę i tenisówki i idziemy z Daisy biegać , przecież rano i chłodno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz