środa, 12 października 2011
Bałaganiara
Nie znoszę ubierania się. Notorycznie przed każdym wyjściem wyrzucam całą szafę na zewnątrz. Nie mam wyrzutów sumienia, kiedy wala się wszystko po fotelach, krzesłach i gdzie się tylko da. Mam za to wredny wzrok po powrocie. W końcu ktos to wszystko musi potem posprzatac i tym szczęsliwcem oczywiście jestem ja.Taki pewny bonus zawsze na mnie czeka . Przegląd dzisiejszy pozwolił mi zweryfikować szafę. Mam na zimę pilotkę- kurcze czekała w szafie 10-lat, żeby mogła ją na siebie włożyć. Mam palto bardzo na czasie w białoczarną jodełkę. Mam też kilka kurtek. No , ale te ostatnie to niestety są da duże... Za to nie mam swetrów, spódnic i spodnie też robią bokami .... Ech trzeba by zacząć wymieniac szafę. Dobrze mi z tą świadomością, że mogę mieć wszystko inne.... Teraz tylko jeszcze jakiegoś dobroczyńcę i mecenasa powinnam znaleźć .Najlepiej z listy Forbes, bo ten z listy 100-u najbogatszych Polaków może zwyczajnie nie sprostać. Marzycielka się we mnie odzywa. Historia kopciuszka, albo jakiejś innej śrotki z cudnej bajki mi się marzy, a tu rzeczywistość stuka do drzwi.... Paskudna rzeczywistość- Nie mogłaby być lepszą, ciekawszą, intrygujacą, w końcu bajkową, czy filmową?.... Niby mogłabym znaleźć tysiąc argumentów przeciw, ale powiem jak pewien mój znajomy : why not?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz